16 lipca 1919

Wielkie włamanie w Rzeszowie.

Rzeszowa piszą nam: P. Józefa Cyfrowiczowa, żona inżyniera powiatowego w Buczaczu, wywiozła w krótkiej przerwie między pierwszą a drugą inwazya rosyj. z Buczacza ruchomości i złożyła je na składzie w Rzeszowie w kamienicy Druckera, tuż kolo dworca kolejowego, pod dozorem zaufanego człowieka. Przed paru dniami wybrała sile do Rzeszowa, chcąc zabrać ze sobą część bielizny i odzieży. Lecz przykra czekała ją tu niespodzianka. Skoble u podwójnych drzwi były przepiłowane, wewnątrz wszystkie kufry pootwierane, szafy porozcinane, a wewnątrz pustki. Cały ocalony z inwazyj majątek, jak: bielizna, dywany, portyery, futra, buty do polowania i w. i. razem wartości ponad 30.000 K, wszystko zrabowane.

 

Gdy p. Cyfrowiczowa zwróciła się do żandarmeryi z prośbą o śldzt"wo i pomoc w odnalezieniu bodaj części zrabowanych przedmiotów, odpowiedziano jej, że żandarmerya jest bezsilną wobec mnożących się włamań, rabunków i napadów, przy malej ilości strażników. Według przypuszczeń żandarmeryi włamanie to, jak wiele innych, jest sprawką znanej bandy włamywaczy, na czele której stoją dezerterzy Pawlusiak i Świerk. Bezczelni ci włamywacze, kilka razy schwytani przez żandarmów i odstawieni do więzienia w Przemyślu, po krótkim tam pobycie uciekali a najspokojniej znowu zabierali się do „roboty".

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 19-09-1918

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.