19 września 1919

Z Małych Kończyc. (Bezczelność złodziejska.)

W naszej gminie zaczęła grasować jakaś sprytna szajka złodziejska. W nocy z niedzieli na poniedziałek (1. na 2. b. m.) wtargnęła przez okno do mieszkania biednego pensyonisty kolejowego, Morawca, który ewakuowany swego czasu ze Lwowa, osiadł w naszej gminie i skradła w jego nieobecności jemu i je-go żonie wszystkie ubrania i bieliznę. Następnie weszła do pokoju górnika Stoszka i skradła kilka par butów i ubrań. Właściciel ani jego żona nie zbudzili się, choć spali w tym samym pokoju, co wzbudza podejrzenie, że złodzieje mieli jakiś środek usypiający. — Z poniedziałku na wtorek urządzono wyprawę na gospodę Krausa.

Opryszcy ścięli dość grubą brzozę, wyważyli nią kraty i wszedłszy do pokoju mieszkalnego, skradli wszystkie ubrania i bieliznę trzech synów i dwóch córek z tej rodziny. Szkoda wynosi około 15.000 K. Dziwnym trafem śpiący w przyległym pokoju znowu się nie obudzili, ani złodziei nikt nie zauważył, choć gospoda leży przy krzyżujących się drogach publicznych. Fakty te, nie pierwsze zresztą, wskazują na konieczną potrzebę utworzenia w naszej gminie przynajmniej ekspozytury żandarmeryi, bo inaczej nikt w gminie nie będzie życia i mienia Pewny

 

Gwiazdka Cieszyńska: pismo naukowe i zabawne, 10-06-1919

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.