2 kwietnia 1920

Przypadek czy zbrodnia?

Niejaki Jan Sochor, lat 31, rodem z Frydka, kierownik firmy „Białabuszyńska”, zamieszkały w Dębnikach przy ul. Barskiej w dn. 22 b. m. wieczorem manipulował w mieszkaniu swem rewolwerem tak nieostrożnie, że ten wystrzelił i ranił śmiertelnie w czoło śledzącą obok Sochom Smrokowską, bonę u p. Bałabnszyńskiej.

 

Zawezwane Pogotowie ratunkowe przewiozło ciężko ranną do szpitala, gdzie w kilka godzin zmarła.

 

Sochora aresztowano, następnie zaś za poręczeniem osób wpływowych został wypuszczony na wolna stopę. Śledztwo, które ma na celu wyświetlenie, czy ma się tu do czynienia ze zbrodnią, czy z przypadkiem, w toku.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 25-03-1920

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.