16 maja 1922

Krwawe Zielone święta w Przemyślu

Apasz i dziewczyna. - Biją kołami. - Soldateska hula... - Napad na restauracyę. - Napad na policyanta. - Zamach samobójczy mordercy w więzieniui.

Przemyśl, 3 czerwca.

(ir) Potworna zbrodnia pikulicka tak zaabsorbowała wszystkich umysły, że zupełnie uniknęły uwagi nasze tegoroczne Zielone Święta z pewnością najkrwawsze w kraju – bez trupów wprawdzie, na szczęście, niemniej jednak dostarczające dość słysznych powodów do narzekań na zupełny zanik bezpieczeństwa publicznego w naszem mieście.

 

 

Oto krótki opis wypadków.

 

W sobotę wieczorem zabawiali się w szynku Luksa, Rynek 7 Jan Sosnowski, brat głośnego Piotra – rozpruwacza, o którym poniżej będzie mowa, z dziewczyną lekkich obyczajów, Katarzyną Dwulatówną. Wypili kilka „halb” piwa, poczem się posprzeczali. Od słowa do słowa Sosnowski dobył noża i ranił nim Dwulatównę w piersi, ręce i głowę. Rozdzielono ich z trudem, poczem Dwulatównę odwieziono do szpitala, czułego zaś „kochanka” do więzienia.

* * *

Na Józefa Lenczyka, wracającego w niedzielę w nocy z Przemyśla do Ostrowa napadł w ul. Grunwaldzkiej Władysław Czerwiński i pobił go po głowie kołem tak dotkliwie, że nieprzytomnego musiano odwieść do szpitala.

* * *

Tegosamego wieczora koło karczmy „na Wygodzie” nieznani żołnierze napadli Jana Ciobę i poranili go ciężko bagnetami po głowie. Odwieziono Ciołem do szpitala, sprawcy zbiegli

* * *

W drugi dzień Zielonych Świąt dwaj awanturnicy tutejsi Jan Bykowski i Władysław Bulik zostając widocznie pod wrażeniem wiadomości o morderstwie pikulickiem wpadli do restauracyi na Zamku i z okrzykiem: „Śmierć żydom!” rzucili się na restauratora Singera, którego ciężko poranili, poczem zbiegli. Po dłuższym pościgu udało się ostatecznie policyi obu sprawców aresztować.

* * *

Tegosamego dnia Jan Knot, mitygowany przez policyanta nr. 49, by się na ulicy nie awanturował, rzucił się na niego z nożem w ręku. Źle jednak na tem wyszedł, nadwyrężył bowiem policyantowi tylko bluzę podczas gdy policyant dobywszy szabli tak Knota poranił po nogach, że musiano go zaraz wziąść do szpitala, skąd powróciwszy pójdzie na letni pobyt do sądu.

* * *

Wreszcie wspomnieć trzeba o zamachu samobójczym tutejszym więzieniu. Wykonał go Piotr Soznowski, morderca Kuźbyłównej, który z początku udawał głupkowatego, a teraz widząc, że kara go nie minie, tragnał się na swoje życie. W tym celu wyostrzył łyżkę cynową o kratę, przeciął sobie żyłę u lewej ręki, a nadto okaleczył się robiąc z siebie... eunucha. Wezwany lekarz więzienny opatrzył Sosnowskiego, którego życiu nie grozi żadne niebezpieczeństwo Przypuszczają, że Sosnowski okaleczył się bo chciał, by go przeniesiono do szpitala, skąd w danym razie uciec łatwiej. Tymczasem zamiar był daremny — Sosnowskiego zostawiono w tej samej celi.

* * *

Różnych innych drobniejszych, ale również krwawych z oględzinami lekarskiemi wypadków zanotowano przez te dwa dni świąteczne około dwadzieścia. Jak na Przemyśl i jak na dwa dni — dość chyba dowodu, że w 56 tysięcznem mieście 80 policyantów stanowczo nie wystarcza do pełnienia służby bezpieczeństwa.

 

Innego jednak mniemania jest c. k. namiestnictwo lwowskie, któremu wciąż się zdaje, że w Przemyślu zamało jeszcze ludzi mordują i ani słyszeć niechce o pomnożeniu liczby policyantów, choć upominają się o to od lat. gmina, starostwo, wojskowość, komisaryat policyi i wszystkie prawie pisma miejscowe, krakowskie lwowskie.

 

Ilustrowany kuryer codzienny, 04-06-1914

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.