17 czerwca 1919

Kronika kryminalna

Rabunki w okolicach podmiejskich.

Wskutek usunięcia się drobnych właścicieli z okolic podmiejskich, rabusie warszawscy rozchwytują nietylko kartofle i warzywo, ale nawet zabierają trzodę chlewną i bydło. Przypuszczać należy, że tych kradzieży dopuszczają się męty warszawskie, bo niepodobna nawet pomyśleć, aby ludzie uczciwi wobec tak wielkich strat gospodarzy wiejskich, na co są oni z powodu wojny narażeni, przykładali rękę do ostatecznej ich zguby.

 

Kuryer dla Wszystkich, 17-10-1914

Kradzieże.

Zamieszkały w domu Nr. 6 przy pl. Saskim Aleksander Pampik zawiadomił policję, iż Wiera Newikowa, przyszedłszy w odwiedziny, skradła mu 71 rb. Gotówką. N. do kradzieży się przyznała.

 

Z mieszkania Archaiła Hataburdy (Wronia 28a) skradziono kosztowności na sumę około 200 rb.

 

Z mieszkania Jankla Doma (Dzika 38) o g. 11 r. skradziono garderobę zimową, wartosci przeszło 200 rb.

 

Kurjer Poranny, 16-10-1914

Śmiała kradzież.

Do składu cygar przy ulicy Wielkiej Berlińskiej nr. 70. wpadło wczoraj wieczorem dwuch chłopaków, w wieku około lat 10, i skradli pewną ilość papierosów. Właściciel składu spostrzegł jednak kradzież i przywołał policjanta, który młodocianych opryszków dogonił i aresztował.

 

Kurjer Poznański, 16-10-1914

Zamach na Anglików.

Bukareszt, 15 października (P.). — Podczas przejazdu braci Beckston, jadących automobilem razem z synem Geszowa na pogrzeb króla Karola, młodoturek, Hassan Taksin, dał do automobilu cztery wystrzały z rewolweru. Jednym wystrzałem zraniony został Noel Beckston, któremu kula przebiła płuca, zaś drugą zraniony został brat jego. Geszow ma przestrzelony kapelusz. Sprawcę zamachu aresztowano. Znaleziono przy nim paszport, wizowany w Konstantynopolu.

 

Nowa Gazeta: poświęcona wszelkim zjawiskom życia społecznego, 16-10-1914

Złodzieje — „nowinkarze".

Znani z zamysłowości złodzieje kieszonkowi w Warszawie dostosowali swój proceder do obecnych warunków wojennych. Tworzą oni, „organizacyę", złożoną z 4 osób zazwyczaj, które zbierają się na ruchliwym punkcie miasta, i jeden z nich rozpoczyna głośne opowiadanie z pola bitwy, jako w rzekomo zbiegły z tej miejscowości. Gromada słuchaczów zwiększa się coraz z pośród przechodniów. Opowiadający przytacza coraz: bardziej sensacyjne rzeczy zmyślone i w kulminacyjnym punkcie, kiedy uwaga słuchaczy jest silnie pochłonięta sensacyami, „towarzysze" zaczynają operować po kieszeniach słuchaczów ze specyalną umiejętnością fachowych „doliniarzy".

 

Kuryer dla Wszystkich, 15-10-1914