17 czerwca 1919

Kronika kryminalna

Najście bandytów.

Około godz. 10 wiecz. do mieszkania właściciela domu Nr. 10 przy ul. Hrubieszowskiej, weszło siedmiu nieznajomych mężczyzn, z których dwóch miało na twarzach maski. Bandyci pod groźbą rewolwerów i noży powiązali obecnych w mieszkaniu domowników, następnie przetrząsnęli mieszkanie i, zabrawszy kosztowności na sumę 881 rb. umknęli. Zanim powiązani uwolnili się z więzów i zawiadomili policję, upłynęło sporo czaru, tak, że zarządzony za rabusiami pościg niedał na razie żadnych rezultatów.

 

Kurjer Poranny, 15-10-1914

Opole na Górnym Ślązku. (Oszustka w męskiem przebraniu.)

Do oberżysty B. w Pruszkowie przybył mężczyzna w średnim wieku, który przedstawił się jako ogrodnik z niedalekiego folwarku. Ogrodnik jadł, pił i przespał się u oberżysty; nazajutrz okazało się, że jest „goły” i nie może zapłącić należności. Sprytny ogrodnik zawrócił jednak głowę oberżyście któego pocieszył, że zapłaci mu z renty, jaką ma odebrać z urzędu pocztowego w Opolu. W tym celu namówił oberżystę, by wynajął powóz i jechał z nim do Opola po pieniądze. Przed urzędem pocztowym w Opolu pozostał oberżysta na wozie, ogrodnik zaś udał się do urzędu pocztowego, z którego już nie wrócił. Oberżysta przekonał się niebawem, że padł ofiarą oszusta. Niedługo potem, gdy oberżysta załatwił sprawunki w mieście, zdybał oszusta i kazał go aresztować. Okazało się, że ów ogrodnik-oszust jest kobietą i nazywa się Martą Pieske. Wałęsała się ona w męskiem ubraniu, okularach i obciętych włosach, oszukując łatwowiernych ludzi.

 

Kurjer Poznański, 15-10-1914

Wyrodna matka.

W zbiorniku dla odchodów miejskich przy Tamie Garbarskiej znalazł jeden z robotników zwłoki nowonarodzonego dziecka - chłopczyka. Zwłoki odstawiono do kostnicy przy lazarecie miejskim. Czy policja zdoła wyśledzić wyrodną matkę, jest bardzo wątpliwem.

 

Kurjer Poznański, 14-10-1914

Rabunek.

W ubiegłą niedzielę dokonano rabunku w jednym z folwarków, położonych za rogatkami Mokotowskiemi. Rabusie zabrali przemocą zapasy kartofli, warzywa, różne rzeczy z mieszkania, a nawet z obory cielęta.

 

Służba dworska, złożona z kilku osób, nie mogła stawić oporu bandzie, złożonej najmniej ze stu osób.

 

Jak słyszeliśmy, sprawą owego rabunku zajęły się już władze.

 

Kilku rabusiów ujęto: sądzeni oni mają być na mocy praw stanu wojennego.

 

Poszukiwani są inni uczestnicy rabunku.

 

Dziennik Polski, 14-10-1914

Nieuczciwy handlarz.

Nie dość, że w mieście naszem odczuwać się daje wielki brak węgli, to niesumienni handlarze oszukują jeszcze ludność pod względem wagi. Onegdaj zapisała policja do kary pewnego handlarza, ponieważ sprzedawał węgle w koszach, w których jak stwierdzono, brakło po 9 do 10 fantów.

 

Kurjer Poznański, 14-10-1914