18 kwietnia 1919

Kronika kryminalna

Sprawa wyznaniowa (z Wilna).

W roku 1905 w kościele parafjalnym w Klecku został zapisany Józef Bubieńczyk, jako nawrócony z prawosławja na katolicyzm.

 

W osiem lat później proboszcz z Niedźwiedzicy słuckiego pow., ks. Ejsymont udzielił ślubu Bubieńczykowi z katoliczką Marją Norzakówną.

 

I oto z okazji tego ślubu pociągnięto ks. Ejsymonta (obecnie pozostającego przy kościele Złotogórskim w Mińsku), do odpowiedzialności, gdyż Bubieńczyk nie był zaregestrowany w cerkwi prawosławnej, jako odpadły od katolicyzmu i dlatego w chwili ślubu był prawosławny.

Stracenie zdrajców.

Lwów, 30 sierpnia.

Sąd obrony krajowej c. i k. komendy wojskowej we Lwowie zasądził na mocy prawa doraźnego na karę śmierci przez powieszenie rolników: Arona Manowskiego i Piotra Grodzickiego z Krechowa i Jana Puszczyńskiego z Fujny w powiecie żółkiewskim, za to, iż sprowadził rosyjskie wojska z Krechowa przez Majdan do Fajny, a Jana Puszczyńsktego ponadto za obrazę majestatu i podburzanie do nienawiści i pogardy ku osobie cesarza, oraz ku formom rządów i akcyi państwowej; rolnika Andrzeja Pużaka z Mokrobrna za obrazę majestatu i za zakłócenie spokoju publicznego. Wyroki powyższe wykonano dnia 29 bm. we Lwowie.

Zmniejszenie się przestępczości.

Petrograd 1-go września. (Wsch. Aj. Tel.) Wszystkie dzienniki tutejsze notują niebywałe zjawisko, że z chwilą wzbronienia sprzedaży wódki przestępczość w stolicy zmniejszyła się do minimum. W ciągu ostatnich 3 dni nie zarejestrowano ani jednego zabójstwa.

 

Kurjer Warszawski, 01-09-1914

Z Wilna.

Żona podchorążego pułku Ufańskiego, M. Skwiernienko, zamieszkała na Śnipiszkach już poza miastem, otrzymawszy wiadomość o rzekomej śmierci męża, otruła swe dzieci chłopca 3 lat i dziewczynkę 2 lat i siebie kwasem siarczanym.

 

Na szczęście sąsiedzi, słysząc płacz i krzyk dzieci, sprowadzili dość wcześnie Pogotowie, które odwiozło wszystkich. troje do szpitala św. Jakuba, gdzie im życie uratowano.

 

Kurjer Poranny, 01-09-1914

Udaremniona kradzież.

We wsi Targówek czterech amatorów cudzych owoców, zakradło się do ogrodu Gurdiumowa, a kiedy stróż 22-letni Jan Klucz zauważył ich gospodarkę i wszczął alarm, jeden z rzezimieszków wystrzelił z rewolweru i zranił go w nogę, poczem wszyscy zbiegli. Rana nie zagraża życiu Klucza.

 

Kurjer Poranny, 29-08-1914