16 października 1919

Kronika kryminalna

Napad bandycki.

W osadzie Belżyce w pow. lubelskim dokonano 12 b. m. zuchwałego napadu bandyckiego. Około g. 6 wiecz. pod dom, gdzie się mieści stacja pocztowa, podjechała fura z 6 pasażerami, którzy wpadli do biura z brauningami w rękach. Napastnicy przecięli druty telefonu i telegrafu a potem, grożąc rewolwerami, zażądali od naczelnika stacji pieniędzy i zabrali około 200 rb. Następnie ciż bandyci wpadli do urzędu gminnego, gdzie przy pomocy dynamitu rozsadzili kasy ogniotrwałe: gminną i gminnej kasy pożyczkowo-oszczędnościowej, zagrabiając z nich około 300 rb., poczem odjechali na swojej furze. Obecni przy tym rabunku nie stawiali przeszkód pod wpływem strachu przed brauningami. Władze policyjne rozpoczęły energiczne śledztwo.

 

Kurjer Poranny, 19-12-1914

Najście bandytów.

Onegdaj około godz. 6 wiecz. do mieszkania Barbary Rac w Nowo Świecznie wtargnęło trzech zamaskowanych uzbrojonych w rewolwery bandytów, którzy związawszy gospodynię mieszkania i jej 19-letniego bratanka Antoniego Powińskiego, 20-letnią służącą Helenę Hofman i 10-letniego pasztuszka Józefa Borsuka, - zamknęli ich w piwnicy i dokonali rewizji mieszkania, podczas której zabrali 50 rb. gotówką.

 

Po dokonaniu tego bandyci kilka razy strzelili z rewolweru i zbiegli.

 

Kurjer Poranny, 19-12-1914

Kradzież 25.000 koron.

Niezwykle śmiałej kradzieży dokonał jakiś opryszek przedwczoraj po południu w mieszkaniu p. Rozalii Verstandigowej, zamieszkałej przy ul. Sebastyana pod l. 27, właścicielki składu futer na Kazimierzu.

 

Do jej mieszkania wszedł młody jakiś chłopiec i zapytał:

 

— Czy pani jest właścicielką składu futer przy ul. Krakowskiej?

— Tak jest! A co się stało?

Ujęcie kieszonkowca.

Onegdaj aresztowała policya krakowska znanego kieszonkowca, 14 letniego Stanisława Piechnę, mimo młodego wieku kilkanaście razy był karany więzieniem. Grasował przeważnie na przedmieściach szczególnie na Zwierzyńcu, gdzie był istną, plagą mieszkańców kradzieży dopuszczał się z niezwykłą precyzyą. Odstawiono go do sądu karnego.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 18-12-1914

Z sądów. O obrazę rewidenta.

We wrześniu 1913 roku Konrad Kulesza asesor farmaceutyczny rady lekarskiej robił rewizję składu aptecznego Walentego Domagalskiego przy ul. Marszałkowskiej Nr 59.

 

Podczas rewizji powała, sok co do zachowania przepisów farmaceutycznych i Domagalski zauważył: „gdy pan inspektor jest w dobrym humorze, rewiduje zupełnie inaczej, niż gdy jest w innym nastraja".

 

Dotkniety słowami temi Kulesza spisał protokuł o obraze, a I wydział sadu okręgowego skazał Domagalskiego na 50 rb. grzywien.