26 maja 1920

Kronika kryminalna

Berlin. (Zamiar pozbycia się dziecka.)

Do biura urzędu stanu cywilnego Szpandawie przybył pewien młody mężczyzna w towarzystwie 18-letniej dziewczyny, która miała małą paczkę na ręce. Para chciała się poinformować, jak należy zgłaszać ślub. Gdy urzędnik rozmawiający z nimi obrócił się do nich tyłem, oddalili się, pozostawiając paczkę, na stole. Paczkę natychmiast zrewidowano i znaleziono w niej kilkotygodniowe dziecko. Urządzono pościg za parką i udało ich się pochwycić ich ulicy w Szpandawie. Przytrzymani oświadczyli, że przybyli z Berlina, by pozbyć się dziecka w Szpandawie. Po stwierdzeniu nazwisk puszczono ich na wolność i musieli zabrać dziecko znowu z powrotem do Berlina.

 

Kurjer Poznański, 31-07-1915

Berlin (Oryginalna wystawa w oknie.)

Jednej z ostatnich nocy wtargnęło dwuch włamywaczy do pewnego składu cygar w Starym Moabicie. Złodzieje rozbili kasę i zaopatrzyli się porządnie w zapasy. Około godz. 2 w nocy przechodził tamtędy policjant i zauważył światło lampki elektrycznej w składzie. Drzwi od składu byty otwarte. Wszedł tedy do wnętrza. Tutaj naszedł złodziei przy pakowaniu skradzionych przedmiotów. Gdy jednego z opryszków wydobył zza pudla, drugi rzucił się na niego z żelaznym drągiem. Leci rewolwer policjanta wstrzymał go od ataku.

Zazdrosna żonka.

(Epizod z sali sądowej).

Wiedeń, w lipcu.

Przed sądem powiatowym Josefstadt stanęła wczoraj niejaka Anna Thien, kobieta, 45-letnia oskarżając swego męża Henryka i pannę sklepową Maryę Kogler o cudzołostwo.

 

W skardze twierdzi żona, że mąż jej, pominie uroczystego przyrzeczenia złożonego przed dwoma laty w sądzie, nie dotrzymuje jej wiary małżeńskiej, lecz zdradza ją w towarzystwie swej czterdziestej drugiej z rzędu kochanki Maryi Kogler.

Bandyckie napady w Paryżu.

„Journal des Debats” donosi, że apasze podjęli w Paryżu znowu swą działalność. Nocne napady coraz bardziej się mnożą i wśród tych okoliczności spokojni obywatele nie mogą w nocy wracać bez narażania się.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 29-07-1915

Tajemnice Baru amerykańskiego.

Wiedeń, w lipcu.

Wśród całego mnóstwa wiedeńskich lokali rozrywkowych, wcale pokaźne miejsce zajmuje Bar amerykański, znajdujący się w połowie Mariahilferstrasse, licznie odwiedzany przez złotą młodzież i don Juanów, w towarzystwie wesołych dam. Stosowne reklamy napotkać można w miejscowych dziennikach, a treść ich stanowią misterne, lecz przejrzyście ujęte obietnice bajecznej zabawy przy stosunkowo nie zbyt wysokich cenach. Sam lokal, urządzony z błyskotliwym komfortem, składa się z kilku sal restauracyjnych i pięciu dyskretnie rozmieszczonych lóż, odgrodzonych od sali kotarami, które chronią przed niedyskretną ciekawością innych gości, klientom zaś, zajmującym loże, pozwalają na niekrętpowaną niczem zabawę. Personel baru oprócz kelnerów do obsługi tworzy jeszcze kilka eleganckich dziewcząt, których zadaniem jest bawienie gości i zachęcanie ich do picia, w zamian za co, jako honoraryum otrzymują procent od zużytych trunków.