17 czerwca 1919

Kronika kryminalna

Zamordowanie dziewczyny.

Dziewczyna z Jawornik pod Myślenicami 24-letnia Wiktoria Kaczorówna udała się do lasu celem zbierania jagód. Wieczorem nie wróciła.

 

Nad ranem dnia następnego gajowy zauważył w krzakach na brzegu lasu zwłoki dziewczyny, strasznie zmasakrowano. Przybyli ludzie ze wsi rozpoznali w nich Kaczorównę.

Ucieczka inżyniera Uliviego.

Sensacyę dnia we Włoszech wywołała ucieczka int. Uliwiego. Inż. Uliwi — jak wiadomo, jest wynalazcą cudownych promieni „U", które rzekomo nawet z największych odległości miny i bomby doprowadzają do eksplozyi. Wynalazek jego wywołał niebywały entuzyazm we Włoszech. Włochy nie bały się już żadnej wojny. Uliwi wyrósł na bohatera narodowego. Zewsząd zgłaszali się do niego finansiści, ofiarowując mu wiele milionów za sprzedali swego wynalazku. Uliwi jednak wszelkie propozycye odrzucał, twierdząc, te wynalazek jego ma pozostać własnością narodową.

Jak Zając szerzył popłoch?

Jan Zając, stangret z Pleszowa, zajechał wczoraj wieczorem na plac Szczepański, gdzie u pewnego krawca miał zapłacić rachunek. Kiedy wszedł do mieszkania krawca, konie się spłoszyły i co sił popędziły w ul. Zwierzyniecką niecąc popłoch wśród przechodniów, którzy kryli się po sieniach domów. Po drodze najechały Freilę Feldmanównę i pokaleczyły ją i omal że nie przejechały starszej pani. Dopiero przy końcu ulicy przytrzymano je. Wkrótce przybiegł Zając, wsiadł do powozu i zobaczywszy pościg policyi, która go chciała pociągnąć do odpowiedzialności za brak dozoru nad końmi — podciął konie i zbiegł w ulicę Wolską. Zdaje się, uszedłszy kary, lecz na gościńcu najechał na rowerzystę Zygmunta Cieślikowskiego, którego dotkliwie pokaleczył i zniszczył mu rower. W tel chwili za uciekającym puścili się w pogoń na rowerach koledzy poszkodowanego i przytrzymawszy oddali w ręce policyi.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 23-07-1914

Aresztowanie oszusta w sutannie.

Wczoraj aresztowała policya młodego człowieka w sutannie, podającego się za księdza powracającego z Ameryki. Młody człowiek wyłudzał u tutejszego duchowieństwa świeckiego i po klasztorach zapomogi, rzekomo na dalszą podróż do Żytomierza, skąd, jak twierdzi, pochodzi. Podczas rewizyi znaleziono u niego niezręcznie podrobiony paszport na nazwisko Józefa Wiszniewskiego z Żytomierza. W dalszych dochodzeniach sam przyznał, że nie ma żadnego święcenia kapłańskiego. Osadzono go w aresztach policyjnych aż do stwierdzenia jego przynależności i prawdziwego nazwiska.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 23-07-1914

Chłopska tragedya.

Leżajsk, 20 lipca.

Cicha wioska Brzóza królewska — obok Leżajska — była onegdaj widownią rodzinnej tragedyi, której ofiarą padło życie ludzkie.

 

Średnio zamożny gospodarz Kazak, ożenił się przed paru laty, a w zapisie darowizny, zapisała mu poślubiona żona połowę swojego majątku.

 

Pożycie małżeńskie obojga, nie było jednak szczęśliwe. Nie dobrały sie snać charaktery małżonków, bo wnet począł Kazak zaniedbywać gospodarstwo i szukał sobie towarzystwa i rozrywki poza domem. Celem tych Jego wycieczek, była młoda i nieszpetna sąsiadka, z którą nawiązał stosunek miłosny.