23 października 1920

Kronika kryminalna

Kryjówka złodziejska.

W mieszkaniu Jana Kasprzaka (ul. Konopacka 6) aresztowano Władysławę Kozłowską, która za podrobionym paszportem godziła się do służby a następnie okradła swoich chlebodawców. Znaleziono tam mnóstwo różnych rzeczy pochodzących z kradzieży, jak rewolwer systemu „browning”, trzy złote pierścionki, kilka zegarków, szpilka do krawata-złota z koralem, oraz srebrny serwis stołowy z literami „R. W.” Oprócz wymienionej Kozłowskiej, aresztowano również i właściciela mieszkania Kacprzaka.

 

Kurjer Poranny, 10-11-1914

 

Kradzież koni.

 

Wczoraj po południu aresztowała tutejsza policya 58-letniego handlarza Hirscha Lieblicha, i 32 letniego Józefa Kuźmę, pachciarza z Królestwa Polskiego, którzy za bardzo małą cenę kupili od nieznajomych żołnierzy wóz i parę ładnych koni. Okazało się, że konie te i wóz skradziono w drodze między Bochnią a Krakowem pewnemu izraelicie. Dalsze dochodzenia w tej sprawie w toku.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 07-11-1914

 

Gliwice na Górnym Ślazku. (Rabunek.)

Na kolonii między Tworogiem a Brynkiem w nocy na niedzielę, włamało się trzech zamaskowanych rabusiów do mieszkania gospodyni Kupkowej. której maż jest chwilowo na wojnie. Rabusie, którzy snać wiedzieli dobrze, że Kupkowa sprzedała tego dnia cielę i świnię rzeźnikowi i te z tego powodu pieniądze mieć musi, zażądali pod groźbą wydania pieniędzy. Wylękniona kobieta wydała im tedy 300 marek gotówki. Oprócz tego rabusie zabrali pięć kaczek. Podobno obrabowana kobieta poznała jednego z rabusiów. mimo jego zamaskowania i doniosła o tern policji, ktora też wskazanego aresztowała.

 

Kurjer Poranny, 07-11-1914

Na gorącym uczynku.

W domu Nr. 44 przy ul. Miłej schwytano na gorącym uczynku kradzieży 18-letniego Stanisława Gerbałowskiego.

 

Kurjer Poranny, 07-11-1914

Obłąkany żołnierz zabójcą.

Onegdaj w nocy eskortowało dwóch żołnierzy na wozie szeregowca, który na polu walki dostał pomieszania zmysłów. Na rogu ul. Krakowskiej Dietlowskiej obłąkany dobył nagle rewolwer, który mu zapomniano odebrać i zastrzelił nim powożącego włościanina. Zwłoki odwieziono do zakładu medycyny sądowej.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 06-11-1914