26 września 1920

Kronika kryminalna

„Wzorowy” mąż i ojciec.

Ogromnym awanturnikiem zda się być pewien szewc, mieszkający przy ul. Teatralnej, ojciec dorosłych już dzieci, który często niemożliwe wyprawia burdy i hałasy, stawiając rodzinę w przykre położenie. Podobną scenę urządził znowu wczoraj. Zabrawszy ze sobą 30 mk. wyszedł z domu od samego rana i wrócił dopiero wieczorem, bez fenyga w kieszeni. W celu poskromienia awanturnika przywołać musiano policjanta, który dopiero przy pomocy dwuch żołnierzy zdołał go uspokoić.

 

Kurjer Poznański, 13-10-1914

Komisje prawne w Piotrkowie.

Do ostatniej chwili od sierpnia już zatargi, powstające między mieszkańcami Piotrkowa na tle wykroczeń i występków, popełnianych przez piotrkowian, rozpoznawane były przez komplety specjalnej komisji prawnej, sprawującej funkcje sądowe.

 

Komisja ta powstała jednocześnie z utworzeniem w Piotrkowie komitetu obywatelskiego.

 

Skład komisji stanowili przedstawiciele piotrkowskiej palestry i notarjatu.

Skutki lichwy drożyźnianej.

W ostatnich dniach wpłynęło do sądu powiatowego karnego przeszło sto doniesień na sklepikarzy, którzy łamią magistracką taryfę. Przeważnie doniesienia wpływają ze strony Magistratu, gdzie się nieustannie zgłaszają liczni poszkodowani.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 10-10-1914

(sw) Wartembork. (Morderstwo rabunkowe.)

W Jedzborku spaliła się stodoła i chlew posiedziciela Radomskiego. W innym chlewie, który pozostał nietknięty, znaleziono 65-letniego robotnika zamordowanego. Około 600 marek, które starzec przez wiele lat zaoszczędził i miał w spodniach zaszyte, zostało mu zrabowanych. Rabusia wzniecili pożar celem zatarcia śladów zbrodni. Posiedziciela w czasie pożaru nie było w domu. Wśród pobudzonych ludzi powstał wielki popłoch, sądzili oni bowiem, że rosjanie przybyli i podpalili wioskę.

 

Kurjer Poznański, 13-10-1914

Plaga włamywaczy

znowu daje się odczuwać. I tak wczoraj po południu usiłował się włamać do mieszkania p. Lubaszkowej przy ul. Garbarskiej l. 8. Józef Jaroń, którego mieszkańcy spłoszyli. Uciekającego ujął żołnierz od brony krajowej. Inny zaś ptaszek, znany również dobrze funkcyonaryuszom od św. Michała, niejaki Fr. Jodłowski z Podgórza, włamywał się do mieszkania p. Szypulskiej przy ul. Asnyka 5. I tego w porę spłoszono. Ujął go legionista. Policya zajęła się troskliwie dalszym losem oby; dwu nieszczęśliwych włamywaczy.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 10-10-1914