25 września 1920

Kronika kryminalna

Tarnowskie Góry.

W nocy na sobotę wdarli się złodzieje do chlewa tutejszego seminaryum i zażgali prosiaka. Przy opuszczaniu miejsca kradzieży. zbudzili się domownicy i wszczęli hałas, by włamywaczów odstraszyć; ci uchodząc, wystrzelili do okien kilka razy i uszli niepoznani, pozostawiwszy na miejscu.

 

Górnoślązak, 29-07-1920

Zabrze. Wywiezione do domów rozpusty

do Drezna zostały przed mniejwięcej 3 tygodniami dwie dziewczyny poniżej 20 lat przez jakiegoś nieznajomego pana. który im w Niemczech obiecywał złote posady. Rodzice owych panienek wcale nie wiedzieli, gdzie się ich córki podziały. Dopiero w tych dniach. otrzymała jedna matka list z Drezna, w którym obałamucona i łatwowierna dziewczyna błaga o pomoc i pisze, że oszust zamierza ją dalej wywieźć do Hamburga. Zabrska policya kryminalna rozpoczęła za handlarzem energiczne śledztwo.

 

Górnoślązak, 29-07-1920

Makoszowy w Zabrskiem. (Oszustwo na tle erotycznem).

Robotnik W. długoletni obijacz o mury rozmaitych więzień, zamieszkały w Makoszowach, żonaty i dzieciaty poznał się w Polsce z samotną Wiktoryą B., córką zamożnego gospodarza. Awanturnik przedstawił się łatwowiernej jako zamożny gospodarz, kawaler z Zakrzowa na Śląsku Górnym i zdołał ojców tej dziewczyny tak omamić, ze mu wszyscy święcie wierzyli, że się chce żenić. W. przebywał przez dwa miesiące u swych przyszłych teściów i żył po pańsku, naciągając całą rodzinę na znaczniejsze pożyczki. Ody skutki takiego stosunku zaczęty się pojawiać, poznał oszust, że czas się stracić i wyjechał do Makoszów.

Gliwice. Do walki orężnej

przyszło w poniedziałek 26. lipca wczas rano pomiędzy policyą bezpieczeństwa a szajką zorganizowanych rabusiów. Wyśledzeni bandyci zbiegli w strone miejskiego lasu, skąd zaczęli policyantów gęstymi strzałami z karabinów prażyć. Policya również odpowiedziała strzałami, ale uzbrojona tylko w rewolwery, nie mogła do zbójów tak się przybliżyć, by ich pojmać. Po pewnym czasie szajka ukryta się bezpiecznie w lesie. Warunki bezpieczeństwa stają się na Górnym Śląsku z dniem każdym coraz to więcej marniejsze.

 

Górnoślązak, 29-07-1920

Gliwice (Bezczelna złodziejka).

Tutejszy senat karny rozpatrywał w ubiegłym tygodniu skargę wniesioną przeciw notorycznej złodziejce niejakiejś Koleczczynie. pochodzącej z Kongresówki. Koleczczyna została pochwycona na gorącym uczynku przy wypróżnianiu kieszeni na targu: znaleziono przy niej kilka portmonetek i większą kwotę. Zapytana przez sędziego o pochodzenie sakiewek, odrzekła bezczelnie, że je znalazła. izba karna atoli tłómaczenia złodziejki nie uwzględniła i skazała ją na 15 miesięcy domu karnego. Wychodząc z sali rozpraw, zawołała złodziejka: »nic nie szkodzi i tak długo nie posiedzę. bo wnet nadejdą wojska polskie na Śląsk”.

 

Górnoślązak, 29-07-1920