13 grudnia 1919

Kronika kryminalna

W Zagłębiu bandyci przebrani za żołnierzy napadają i rabują.

Trzech złoczyńców zamordowało włościanina.

Nasz korespondent z Zagłębia (R. S) donosi:

W czwartek dnia 5 b. m. wybrał się włościanin ze Strzemieszyc do Sosnowca celem kupna mąki dla komitetu żywnościowego w Strzemieszycach. Ponieważ Urząd Zbożowy mąki nie posiadał i pieniędzy od niego nie przyjął, włościanin wracał z całym zapasem gotówki. Dojechawszy pociągiem do stacyi Kaźmierz, wysiadł dla załatwienia jakiego interesu w kopalni, poczem nie chcąc czekać na pociąg, postanowił kilkuwiorstową przestrzeń odbyć piechotą.

Złodziej we fałszywym uniformie oficera.

Nasz korespondent warszawski (Z) telefonuje: Kilka dni temu, przybył do Warszawy, jako rzekomy delegat oficerów zachodniego frontu niejaki Stanisław Fedorowiez, który używał jak się pokazało — bezprawnie munduru podporucznika drugiego pułku szwoleżerów. Pobrał on dla oficerów około 300 tysięcy marek, a z drugiego jeszcze tytułu ponad 500 tysięcy czyli razem blisko 900 tysięcy, poczem znikł. Władze wojskowe przypuszczały zrazu, t,e zasiadł wypadek rabunku, lub nawet morderstwa, dopiero kiedy skonstatowano, że przy poborze owych sum Fedorowicz posługiwał się fałszywym kwitom na pół miliona marek, poznano, za ma się do czynienia ze złodziejem, bezprawnie używającym munduru oficerskiego.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 11-12-1919

Rozstrzelanie bandytów.

Obrońcy bandytów Piotra poliszczuka i Andrzeja Emiljanowa skazanych wyrokiem Sądu Doraźnego w Lublinie z dnia 5 b. m. na śmierć przez rozstrzelanie wysłali do Naczelnika Państwa depeszę z prośbą o ułaskawienie skazańców i zamianę kary śmierci na bezterminowe ciężkie więzienie.

Ucieczka z cytadeli.

(Tel. specjal. kor. „Dzien. Biał”.) WARSZAWA 10-12.

Cała Warszawa poruszona jest sensacyjną wiadomością o ucieczce porucznika Czesława Ejsmonta, osadzonego w cytadali za to, że bratu swojemu porucznikowi Zygmuntowi Ejsymontowi, aresztowanemu za zbrodnie, jakich dopuścił się na froncie, dał rewolwer.

 

Rewolwerem tym Zygmunt Ejsmont zabił towarzyszącego mu żandarma i zbiegł.

Z DZIEĆMOROWIC.

W czwartek, dnia 4. b. m. o godz. 10. wieczorem przyszło w gospodzie burmistrza p. Niebroja do kłótni i następnie do bójki, podczas której zabity został nauczyciel czeski Maiwald, zięć Niebroja. Kto żabi/ Maiwalda, nie można stwierdzić, bo podczas bitki zgasła lampa, więc szamotanie i uderzenia bijących się następowały w zupełnej ciemności. W gospodzie byli Czesi i Polacy. Ponieważ zabity został Czech, władze czeskie uważają Polaków za sprawców i ośmiu młodych ludzi aresztowali. Pewnego górnika z Dziećmorowic, którego Czesi podejrzywają, że brał udział w bójce, tak mocno w Dąbrowej pobili, że miał całą głowę pokrwawioną i zapuchniętą.

 

Gwiazda Cieszyńska, 09-12-1919