20 października 1920

Zima

Srogi sprzymierzeniec głodu i niedoli wojennej z całą brutalną bezwzględnością najechał miasto nasze. Poprzedzona niebywałemi wichurami i chłodem ostatnich 2 dni — zima objęła swe rządy. Zrana panowała już ziamieć przy dość mroźnym wietrze, chwilami błyskało co prawda słonce, nie wpłynęło ono jednak na podwyższenie temperatury. Pod wieczór zadymka zamieniła się w formalną zamieć zasłaniającą wszystko na dwa kroki. Śnieg zaczął marznąć tworząc ślizgawicę. Konie wygłodzone nie mogę się utrzymać na nogach i padają masowo, o ile o masie koni można w obecnych czasach mówić.
Ilustrowany Kuryer Codzienny, 5-12-1917