28 września 1920

Z niedzieli.

Kilkudniowe upały przerwał wczoraj ulewny deszcz, który przez całe popołudnie zalewał miasto i okolicę strumieniami wody. Niebo pokryło się stalowo-siną powloką gotyeki chmur i zdawało się, że cały dzień zmuszeni będziemy przebywać w mieszkaniach; atoli około godziny 4-tej deszczowe chmury zwolniły ofenzywę, a o 5-tej rozpoczęły już sromotny odwrót. Z poza obawianych kłębów, przewalających się po nieboskłonie, wyjrzały srebrzyste nitki świetlnych promieni; w kilku miejscach trysnął ognisty snop światli. a złocista kula słoneczna zajaśniała nad Krakowom.

Wywołało to radość wśród publiczności krakowskiej, zwłaszcza, tej, która wybierała się na match „Cracovii" i „Czarnych". Zaroiło się na plantach i błoniach. Miano to, że deszcz popsuł spacery i wycieczki, jasne sylwetki panien i proste postacie młodzieży, w parach i grupkach, snuły się po Krakowie i poza Kraków w myśl dwóch zasad: 1) lepiej późno niż nigdy i 2) lepiej krótko nic wcale.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 16-07-1918

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.