23 stycznia 1920

Jesień.

Mamy jesień — nietylko kalendarzową, ale rzeczywistą chłodną, słotną jesień. Mroźne ranki, dachy domów i parkany pokryte szronem o świcie świadczą, że z latem należy się pożegnać, jak z zarekwirowanym rondlem lub samowarem. Ho, ho! Lato prędko nie wróci!

 

Dnia 23 b. m. o godz. 10 m. 15 rano słońce przeszło ekliptykę w znaku Wagi i od tej chwili rozpoczęła się jesień astronomiczna.

 

Drzewa na plantach z w ogrodach miejskich stopniowo ogałacają się z listowia; szeleszczące łańcuchy zwiędłych, żółtych liści pokrywają ścieżki i alce.

 

Przezorni ludzie przygotowywują się do tego snu zimowego, aprowizując się na gwałt, zakupując i robiąc zapasy, przedewszystkiem tłuszczów, które wkrótce staną się dla niemających odpowiedniej karty owocem zakazanym.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 26-09-1918

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.