20 stycznia 1920

W przeddzień wiosny.

Marzec jest dla proroka miesiącem zdradliwym i przekornym, niemal jak kobieta. Oto bowiem niedawno stwierdziliśmy, jest wilgotny — a tu, jak na złość, odrazo wypogodził się i wiosennym, cudnym słońcem patrzy nam w oczy.

 

Złośliwość tę chętnie mu więc darujemy ze względu na ten czar budzącej się z zimowego letargu ziemi, który napełnia rozkoszą serca synów ziemi.

 

Ażeby jednak zabezpieczyć się na przyszłość przed omylnością prognozy przypominamy stare przysłowie: „w marcu jak w garcu” i wzorem góralskich meteorologów powiemy: w drugiej połowie marca będzie pogoda — albo deszcz...

 

W każdym razie, czem bliżej końca tego miesiąca, tern więcej oczekuje nas wiosennych, tak upragnionych radości. Na zwiastowanie nadciągnie niezawodny zwiastun wiosny, poczciwy bociek, niosąc wedle ludowej powieści jaskółkę na ogonie. Przybędą z dalekich krajów zięby, szpaki, słomki i bekasy, zaświergocą swarliwie stada pliszek i trznadlów.

 

Ziemia pokryje się barwną oponą kwiatów. Z „ciemnej dąbrowy" wychyli jasną główkę pierwiosnek — a złoto hijacyntów i biel narcyzów zabarwi zieleń młodej, wiosennej runi.

 

Chwila niedaleko: oto już zbliża się w czeremch wianku błogosławiona Pani Życia : Wiosna.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 13-03-1919

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.