25 czerwca 1919

Pogoda

Kwietniowa aura.

Wczorajsze popołudnie przyniosło nam ewokacyę dawno upłynionych miesięcy wiosennych: oto wśród najpiękniej roześmianego słońca spadł obfity i rzęsisty ciepły deszcz. Miłemu temu podarunkowi niebios zawdzięczaliśmy przez całe popołudnie miłe i ożywcze powietrze, jakby wiosenne. Oto co się nazywa kokieterya dobrze już podstarzałego lata!

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 31-08-1918

Zadanie konikowe.

Nadesłała czytelniczka „Pracy” pani Marya Kaźmirska z Berlina.

Rozwiązania prosimy nadsyłać do dnia 1-go sierpnia r. b. włącznie.

 

Później nadesłanych rozwiązań nie uwzględnimy.

 

Przy rozdawaniu nagród uwzględnimy tylko te osoby, które nam nadeślą dokładne rozwiązanie powyższej zagadki.

 

Szan. Czytelników prosimy, aby dla zaoszczędzenia opłaty pocztowej przesyłali rozwiązania zagadek tylko na pocztówkach.

 

Rozwiązanie zagadki z nr. 25-go:

Ostryga.

 

Nagrodę otrzymali: pp. Teofila Bogacka z Poznania, Andrzej Popławski, szarak z Wschodu Antonina Baczyńska z Berlina.

 

Praca: tygodnik polityczny i literacki, ilustrowany, 28-07-1918

Kapryśne lato.

Pogoda w tym roku kaprysi nieustannie. Po długich zimnach przed kilkoma dniami nadeszło ciepło i upały. Onegdaj przerwała je ulewa i gwałtowna nawałnica. Wczoraj zaś po dżdżystym ranku znowu nastąpił upalny dzień.

 

Ziemia Lubelska, 13-07-1918

Z niedzieli.

Kilkudniowe upały przerwał wczoraj ulewny deszcz, który przez całe popołudnie zalewał miasto i okolicę strumieniami wody. Niebo pokryło się stalowo-siną powloką gotyeki chmur i zdawało się, że cały dzień zmuszeni będziemy przebywać w mieszkaniach; atoli około godziny 4-tej deszczowe chmury zwolniły ofenzywę, a o 5-tej rozpoczęły już sromotny odwrót. Z poza obawianych kłębów, przewalających się po nieboskłonie, wyjrzały srebrzyste nitki świetlnych promieni; w kilku miejscach trysnął ognisty snop światli. a złocista kula słoneczna zajaśniała nad Krakowom.

Pogoda

po chwilowem polepszeniu stała sil znowu zmienną: deszcz, słońce, chmury, znowu deszcz, jeszcze raz słońce i ulewa i tak bez końca, zupełnie, jak w polityce, zwłaszcza tej polskiej na wiedeńskim bruku. Deszczu jednak jest stanowczo zadużo. Jak polityka tego rodzaju nie przynosi nigdy pozytywnych rezultatów, o czem mogłoby cokolwiek powiedzieć Koło polskie, tak również ciągła zmiana pogody, przeplatana ulewamai deszczami z pewnością nie wpłynie dodatnio na tegoroczne zbiory.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 06-07-1918