8 grudnia 1919

Cracovia – amatorzy 2:2.

Wbrew przypuszczeniom gra pozostała nierozstrzytnięta. Cracovia, górująca nad gośćmi wiedeńskimi atakiem i kombinacyę, dziwnie ślamazarnie wywiozała się ze swego zadania. — Nie miała ani szczęścia, ani nieodzownej dla osiąginięcia zwycięstwa werwy. Zawodziło lewe skrzydło ataku i pomoc, jedynie obrona i bramkarz byli bez zarzutu. Była to gra z przekonaniem o łatwem zwycięstwie i dlatego spadła z poziom wysokiego, na którym powinna być prowadzona.

 

Amatorzy mają debrą obronę, pomoc i doskonałego bramkarza. Atak ich pod bramka jest niezawodny.

 

W pierwszej połowie Cikowaki pod własną bramkę zamiast natychmiast odkopać piłkę jak najdalej, dryblował i zawinił gola. Gra skończyła się na 0:1 na korzyść gości.

 

W drugiej połowie w 5 minucie prześlicznie strzela Kałuża, lecz już w minutę później zdobywają Amatorzy punkt drugi (nie bez winy bramkarza Cracovii). Wreszcie Poznański w 30 m. wyrównuje grę, która dalej mimo widocznej, przygniatającej przewagi Cracovii kończy się na remis (2:2).

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 08-10-1918

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.