8 lutego 1923

Miasto kotów

 

O tem, że istnieje na świecie miasto psów, wiedzą wszyscy. Jest niem nadbosforski Konstantynopol. O mieście kotów nikt dotąd nie słyszał.

Pospieszamy zatem poinformować Szan. Czytelników, że miastem kotów, jest nie inne miasto, jak nasz stołeczno-królewski gród, Kraków. Grasować zaczynają koty krakowskie w nocy i nad ranem po strychach, ulicach i plantach. Mimo, iż marzec dawno już minął, chodzą zawsze w parze, a swojem miauczeniem i innymi miłosnymi okrzykami spać nie dają mieszkańcom i drażnią tych, którzy późną porą pojawiają się na mieście.

 

Powiadają, wychowanie kotów jest właściwością starych panien. Jeżeli tak rzeczywiście jest, to Kraków musi mleć bardzo dużo starych panien. Mój przyjaciel, wytrawny Don Juan zapewnia, że rzeczywiście Kraków mógłby wziąć nagrodę na konkursie miast (do 200.000 mieszkańców) — ilością panien starszych nad 24 lat.

 

Niemniej przeto Kraków nie ma powodu znosić spokojnie i bezkarnie kociej orgii. W Badenii istnieje miasteczko, w którem nałożono podatek na koty. Magistrat ciągnie stąd poważne zyski. Możeby tak za przykładem niemieckiego miasteczka poszedł Kraków. Dochody z tego podatku byłyby znaczne, a przeciw jego zaprowadzeniu stare panny z pewością nie urządziłyby demonstracyi. Oto ojcowie miasta mogą być spokojni...

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 21-07-1915

 

 

 

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.