5 grudnia 1920

Wypadek, jakich wiele, w Zakopanem.

Liczne obecne wyjazdy do Zakopanego nakazują nam ostrzec wyjeżdżających mieszczuchów przed niebezpieczeństwem, jakie grozi w górach osobom niedoświadczonym. W zeszłym tygodniu przybyła do Zakopanego z pod Poznania pewna pani z córką i z jej narzeczonym. Wyjazd ten miał być odpoczynkiem dla panny, przemęczonej jakiemiś egzaminami. Para narzeczonych następnego zaraz dnia po przyjeździe pojechała mig saneczkować. Nie umieli naturalnie jeździć dobrze i na bardzo niebezpiecznym zakręcie od Kuźnie wypadli oboje z saneczek. On złamał nogę w jednem miejscu, panienka w dwóch, i to w wizie. Kalectwo na całe tycie pewne. Znalazła ich przejeżdżająca tamtędy br. Zamoyska i odwiozła de zakładu dra Nowotnego. Rodzice zrozpaczeni. Za dwa tygodnie miał być ślub tej młodej pary.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 19-11-1920

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.