5 grudnia 1920

Co ma i powinna robić dorosła panna na wsi i na prowincyj czy w małem miasteczku

Tak liczny mamy w tej chwili napływ listów obustronnych i panien ze wsi i z prowincyi i osób starszych, doświadczonych, dających swe rady młodszemu pokoleniu, że musimy się streszczać i dawać tylko główne, zasadnicze z listów otrzymanych wyciągi. Spełniamy to skrzętnie, wyłaniając zdrowe ziarna, których posiewem kierują ręce miłości pełne, więc plon wydadzą, niezawodnie, obfity.

 

Jeżeli same uczuwacie, młode dorosłe panny, chęć do czynu i pracy — potraficie niezawodnie nietylko nadać tym chęciom konkretną formę, ale ogarnąć swą wolą innych i wciągnąć w szeregi liczny zastęp robotników na zagonach, które w tak znacznej części leżą ugorem. Sklepy spożywcze, bławatne, norymberskie, warsztaty tkackie, piekarnie i setki różnych zajęć czeka na zdrową organizacyę, na wytrwałe zabiegi. Nie szukajcie współpracowników u góry. Niestety, często tam dużo zdechlaków degeneratów, z których mało da się zrobić. Schodźcie w sfery robocze. Zaglądajcie do suteryn. Znajdziecie tam często perły prawdziwej wartości.

Zdrowe, świeże, jędrne siły, wprzęgnięte do właściwej roboty, pchną ją należycie, a waszą zasługą będzie nietylko to; żeście pracę podjęły, ale i że dzielnie w niej wytrwały. Jeżeli z tych usiłowań w każdem kole wyłoni się choć jedna wzorowa jednostka - pracownik — to już dorobek będzie znaczny.

Józ. Hel. Mar.

 

* * *

Prowincya ma istotnie swe nieznośne czasem cechy. Niech ktoś cokolwiek zacznie robić, wnet „emancypantka", społecznica" wymawia się z pewną drwiną.

Nie zważajcie na to. Zbierajcie się w koła i kółka. Organizujcie wspólne czytania. To ludzi zbliża. W najbardziej zapadłym kącie znajdą się dwie, trzy, cztery osoby chętne.

Nazwą inicyatorkę napewno: „sewantką". Ale to szybko minie. Oswoją się i ci, którzy najbardziej ośmieszali nowatorskie poczynania, sarni się garnąć zaczną.

Wspólne wycieczki, na najbliższą polankę w lesie. Rozpatrzenie się w warunkach skautu i zawiązanie chętnej gromadki sojuszników, wszystko to wpłynie na zbliżenie, wśród którego niejedna powstanie myśl pożyteczna. Niech każda panna nauczy czegoś praktycznego jedno dziecko.

Jeśli haftuje - to haftu. Jeśli szyje — szycia.

Zapewne nic będą to przyjemności i zajęcia na szeroką skalę, ale życie składa się z drobiazgów i temi drobiazgami nie powiniśmy pogardzać.

W środowisku, w którem nam żyć przyszło:

„Myślą wzlatujmy ku niebu, czynem bądźmy na ziemi".

Mława.

Z. Morawska.

 

Nasz dom (tygodnik mód i powieści), 23/29-05-1914

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.