25 stycznia 1920

Z ziem polskich

Ewakuacya warszawskiego „Kulparkowa”.

Pisma warszawskie donosząą, że zarząd szpitala obłąkanych w Tworkach postanowił ewakuacyę wszystkich umysłowo chorych, nie wyłączając oddziału podsądnych, pomieszczonych tymczasowo w więzieniu poprawczem w Mokotowie. Wszystkich chorych podzielono na 8 partyi, które będą rozlokowane w różnych miejscowościach cesarstwa, a nawet na Syberyi. —Przewieziono chorych na razie do Moskwy, Woroneia, Kostromy, Tomska, Winnicy i Wilejki. Pozostało w tym zakładzie tylko 4 lekarzy, resztę powołano do armii czynnej.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 20-04-1915

O subwencyę rządową.

Po posiedzeniu przyjął namiestnik deputacyę miejską, złożoną z radcy ks. dra Caputy i inż. Sikorskiego, którzy w imieniu Komitetu dla odbudowania wsi i miasteczek galicyjskich, zniszczonych wojną, prosili o subwencyę rządową w wysokości 15-20 tysięcy koron na cele utworzyć się mającego biura rysowniczego dla pomiarów i planów, potrzebnych przy akcyi odbudowy kraju.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 20-04-1915

Podział okupowanego Królestwa.

Rzesza niemiecka i Austro-Węgry dokonały ścisłego rozgraniczenia obszarów okupowanych w Królestwie. Granica, między obszarem pruskim a austro-węgierskim zaczyna się u t. zw. „Jęzora" pod Mysłowicami, skąd biegnie mniej więcej 10 klm. w kierunku północno-wschodnim. Następnie zakreśla łuk wygięty ku zachodowi, otaczając zajęte przez Austro-Węgry Dąbrowskie zagłębie węglowe, podczas gdy Będzin, nazwany „Deutsch Rędzin" należy do strefy niemieckiej.

Pożar na Prądniku Czerwonym.

Niedzielną naszą notatkę o pożarze na Prądniku czerwonym w realności p. Romanowskiego uzupełniamy podaniem, iż ogień zlokalizowała straż miejscowa pod komendą przez p. Mikołaja Gobieraja, która już 9 minut po alarmie była na miejscu wypadku i obie sikawki w ruch puściła. Później zaś nieco przybyła straż krakowska i z Krowodrzy, które jak zwykle dzielnie się spisały.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 20-04-1915

Pozbawienie mieszkańców Dębnik mleka.

Już od kilku miesięcy odczuwać się dawało ograniczenie w targu mlekiem w godzinach rannych na rynku w Dębnikach a od kilku dni zupełnie mleka tam brakuje. — Powodu zakazu nie znamy; o ile zaś pogłoska, że handel mlekiem w Debnikach usuwał się z pod kontroli władzy targowej — jest prawdziwą możnaby tu przypomnieć przysłowie o tabakierze i nosie, bo chyba o wiele łatwiej I racyonalniej jest wystać kogoś do Dębnik celem kontrolowania sprzedaży mleka, aniżeli wymagać od mieszkańców całej dzielnicy, by ci chodzili po mleko aż do Rynku głównego, bo w mleczarni miejskiej go nie dostanie — To bowiem dla wielu z braku czasu i wielu innych powodów często jest niewykonalnem, a tego rodzaju zakaz pozbawia całą ludność tej dzielnicy tego I tak już drogiego a lichego artykułu a dla dzieci niezbędnego — Mamy przeto nadzieję, że Magistrat bezzwłocznie przywróci sprzedaż mleka, jeśli już i nie innych artykułów spożywczych.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 20-04-1915