26 września 1920

Z ziem polskich

„Nasza wiara” na wojnie.

Trudno nieraz uwierzyć, ile potrafi znieść i wytrzymać nasz chłopek na wojnie; ile razy się słyszy od żołnierzy naszych, iż „trzy dni nic w ustach nie mieli", bo nie sposób było dowieźć, a okolice zniszczyli Moskale, lecz fantazyi wcale nie traci, ale gotów iść znowu w pole po wyzdrowieniu. „Naród tamtejszy — powiada jeden — strasznie zapalczywy, nic nie powie, nie zdradzi Moskali, czasem żołnierze moskiewscy ukryci w chałupach, a gospodarz mówi, te niema nikogo".

Tragiczny wypadek Dr. Bujwida.

Znakomity lekarz-bakteryolog dr Odo Bujwid, który jadąc onegdaj automobilem w Rynku, uległ nieszczęsnemu wypadkowi. Jak się dowiadujemy, stan zdrowia dra Bujwida znacznie się poprawił.

 

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 15-09-1914

Maturzyści i studya wyższe.

Ponieważ młodzież nie może wyjechać na wyższe studya za granicę, byłoby pożądane, aby kierowała się do swoich szkół zawodowych w kraju. Oddawna stwierdzono u nas brak wykwalifikowanych z średniem wykształceniem techników, handlowców i rolników.

 

Kuryer dla Wszystkich, 15-09-1914

Ze szkół.

O ile do szkół męskich prywatnyeh młodzież stawiła się w możliwych i kompletach do wszystkich klas, nie można tego powiedzieć o zakładach naukowych żeńskich. Wielu z rodziców, mając w domu synów i córki, a nie mogąc płacić za wszystkich wpisowego, córki pozostawia w domu, posyłając synów do szkół. Prawda że to jest wynikiem ciężkich czasów, jednakże rok stracony w życiu kobiety wiele znaczy. Lepiej było mniej zapłacić za syna, a jednak i córkę do szkoły posyłać, zwłaszcza, że pensye robią bardzo daleko idące ustępstwa; godząc się nawet na opłatę wpisu po wojnie, a poprzestając na gwarantowaniu zapłaty. Na niektórych pensyach skutkiem nieprzybycia uczenie wyższe klasy pozamykano, w innych jest uczenie po kilka zaledwie. Są jednak zakłady, gdzie dotąd zapisało się uczenie po kilkanaście do każdej klasy.

 

Kuryer dla Wszystkich, 15-09-1914

Przewóz rannych parostatkiem „Pan Tadensz”

W dniu wczorajszym parostatek „Pan Tadeusz" wyruszył z warsztatów żeglugi Fajansa do przystani około mostu Kierbedzia. Parostatek ten został bezpłatnie oddany przez pp. Fajansów do przewozu rannych. Na pokładach i wewnątrz parowca korzystać może z podróży 250 rannych w pozycyach leżących - pokłady parostatku zostały przykryto płótnem, aby uchronić rannych od deszczów i słoty. Na przodzie, bokach i ztyłu parostatku, umieszczono ogromne znaki Czerwonego Krzyża, aby podczas jazdy uchronić go od nieprzyjaciela. Wskutek nizkiego stanu wody na Wiśle, „Pan Tadeusz" miał wielkie trudności z wyruszeniem z warsztatów żeglugi na Solcu, gdzie zasypane zostało piaskiem koryto Wisły—obecnie parostatek ten będzie służyć prawdopodobnie jako miejscowy szpital — po przyborze zaś wody użyty będzie do przewozu rannych z pola bitwy w blizkości rz. Wisły.