15 października 1919

Rozpaczliwe położenie Lwowa.

Lwów broni się jeszcze. Opasany żelaznym pierścieniem wojsk ukraińskich, zasypywany ogniem ośmnastocentymetrowyeh pocisków walczy ostatkiem sił. Drapieżne działa porywają gmach po gmachu, drążą głębokie leje na ulicach, gaszą żywoty ludy kie na okopach i w mieście. Na ul. św. Mikołaja granat rozszarpał troje ludzi. Siedm granatów runęło w sztab jednej z grup, rozlokowany w gmachu, przy jednej z ulic pryncypalnych. Przed teatrem granaty wyżłobiły trzy głębokie leje.

 

Mieszkańcy, szukający schronienia w piwnicach, cierpią głód, wodę zdobywają z narażeniem życia; ciemności nocy rozświetlają złowrogie błyski granatów i pękających bomb. żołnierz walczy ostatkiem sił. Skupia się cały w walce, nie dba ożycie, rzuca się na masy. On broni sprawy. Padając, duszę przesłania mu rozpacz — troska o los narodowej placówki.

 

A jeżeli się dowie, że oblegającym przybywa pomoc cofającej się armii ukraińskiej przed naporem dwu armii bolszewickich, jak donosi Biuro korespondencyjne ukraińskie?... Z zaciśniętych twardym uporem ust wyrwie się druzgocący głuchy okrzyk: zapomniano o nas!

 

Czyżby obrona bohaterska, bezprzykładni, prócz świetnej karty w historyi, nie mieli przynieść nic innego? — Czas nagli. Zbyt wielka odpowiedzialność spada na polskie społeczeństwo. Ratujcie Lwów! (Z. O. B.).

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 13-03-1919

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.