14 sierpnia 1920

„Ucztujący bogacz i ubogi Łazarz”.

Skarb kantorzystki.

Graz w czerwcu.

Przybywająca obecnie w Grazu kantorzystka Marya Winkler poznała w Villach w czasie wojny jakiegoś „nadporucznika”, który pewnego dnia przysłał jej przez swego służącego, jako swą „zdobycz” wojenną z Włoch obraz, z prośbą o przechowanie go u siebie, aż do jego powrotu. Oficer ów nie powrócił jednak wcale, prawdopodobnie zginął, lub dostał się do niewoli.

 

Panna Winkler przeniosła się do Grazu i tu poznawszy się z pewnym właścicielem biura, opowiedziała mu o swym obrazie, przedstawiającym legendowego „Ucztującego bogacza i ubogiego Łazarza” a podpisanym przez Tizlana. Dowiedziawszy się tej historyi, jegomość ów zachwycił się pięknością — panny Mini, której natychmiast ofiarował swą tacko i miejsce w swem biurze, nie bacząc na to, że już jest żonatym. Ale kantorzystka nieświadoma zupełnie tej zakulisowej sprawy, została olśniona tak dalece, że w razie sprzedaży obrazu zobowiązała się piśmiennie to, co za niego otrzyma oddać tak bezinteresownemu” narzeczonemu”. Gdyby zaś zmuszoną była widać obraz „Urzędowi pomników sztuki” z sumy otrzymanej za przechowanie odda mu 50 procent.

 

Pan ten wraz ze swym przyjacielem i posiadaczką obrazu pojechali do Wiednia, gdzie w odnośnym urzędzie dowiedzieli się, że obraz posiada wartość 2-5 milionów franków, w razie nie wydania go bowiem przez Austryę, taż byłaby zmuszoną wypłacić niesłychaną sumę 80 milionów franków Włochom, jako odszkodowania. Razem pojechali teraz do Karyntyi, do domu rodziców panny i zabrali kosztowny obraz.

 

Ale dopiero z tą chwilą zachowanie szczególniejsze narzeczonego wzbudziło w pannie Winkler pewne wątpliwości tak, że udała się do znajomego doktora, któremu opowiedziała wszystko, a który sprawę tatą skierował do policyi, a ta wbrew protestom obu panów zakwestyonowała obraz. I dowcipny spekulant, który w marzeniach widział się już „ucztującym bogaczem" pozostał nadal „ubogim Łazarzem".

 

Przy szczegółowych oględzinach jednak obraz okazał się nie Tycyanem bynajmniej, ale bezwartościową kopią utworu Bonifazia Veneziano, mającego wspólną z arcydziełem Tycyana – treść tylko, a tu jeszcze mistifikujący podpis niepowołanego kopisty.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 01-07-1920

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.