25 września 1920

Punkt ciężkości nie w Moskwie, lecz w Berlinie.

Kraków, 30 lipca.

„Gławkowierch” czerwonej armii, towariszcz Tuchaczewski, były oficer Siemionowskiego pułku lajbgwardyi, liczący dziś podobno zaledwie lat 27, ma być człowiekiem niepospolitego umysłu, tęla;nej woli, niezmiernej ambicyi — a z przekonań fanatycznym panslawista, który gardzi „zgniłym zachodem", wierzy w powołanie Rosyi do „odrodzenia świata" i marzy o spłynięciu wszystkich rzek słowiańskich w morze rosyjskie.

O Polsce myśli (pisze w „Eclair” pewien oficer francuski, który poznał się z Tuchaczewskim w czasie wspólnej niewoli w obozie niemieckim) kalegoryami Katarzyny II. Wszystkie środki są mu dobre, jeźli wiodą do calu t. zn. do zapewnienia Rosyj panowania naprzód nad światem słowiańskim, następnie nad reszta świata. Dlatego nie przestrasza go nawet bolszewizm.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 31-07-1920

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.