20 maja 1919

Kultura

Maks Linder żyje!

Tak przynajmniej informują ogłoszenia ajencji „Luks". Wieść tą przyjmą zapewne z zadowoleniem liczne koła wielbicieli tego francuskiego artysty, który nas rozśmieszał tylokrotnie przed wojną swemi przezabawnemi kreacjami. Wspomniane anonse nadmieniają, iż obrazy z M. Linderem nadeszły już do Warszawy, zobaczymy je więc prawdopodobnie niezadługo na ekranie.

Kino, 08-05-1919 [Foto.: public domain]

Luźne uwagi.

Kino-teatry nasze na brak frekwencji nie mogą się użalać. U kas niektórych z nich tworzą się długie ogonki. To też powstaje ich coraz to większa liczba, lecz wszystkie one jednym idą, utartym już torem. Starają się o rzeczy jaknajbardziej sensacją trącące i reklamują się jaknajgłośniej. O żadnych reformach wszakże, zmianach, ewolucji, ani myśleć nie chcą.

Opieka — „Intrygi dworskie”.

Wesoły romans z życia dworskiego, z udziałem artystów królewskich teatrów w Kopenhadze. Własność ajencji „Corso".

 

Wisią, baronówna von Hessen Lessen, aczkolwiek jest młodziutką panienką, o jasnych jak len włosach,—za zasługi położone przy rozwiązaniu intrygi dworskiej—otrzymuje rangę generał-majora. Może więc wszystkich choćby na dworze się znajdujących poruczników... odkomenderować do walca, a nawet — wysłać na front.

Corso — „Charlotte Corday".

Dzieje rewolucji francuskiej i mistyczna teorja metampsychozy posłużyły za temat do nadzwyczaj miłego romansu H.-Gausowi, który jedna z większych firm kinematograficznych prze­niosła w artystycznej inscenizacji na ekran.

 

Za czasów rewolucji francuskiej zapisała się na kartach historji Charlotte Corday, zabójczym jednego znajkrwawszych ludzi tej epoki, Marata. Zasztyletowała ona przywódcę dyktatury, ponieważ chciała, by ceną swego ciała okupiła głowy rodziców i ukochanego narzeczonego.