6 grudnia 1919

Wystawy St. Czajkowiskiego w Holandyi.

Na objawy życia artystycznego za granicą zwykło się podczas wojny tej patrzeć nietylko z punktu widzenia ich wartości, lecz także, a może przedewszystkiem, z punktu widzenia, jakie przyniosą korzyści narodowi, do którego twórca należy.

 

Narody i państwa nietylko starają się o ogłaszanie swych zwycięstw wojennych, ale także o przedstawienie zagranicy neutralnej swego życia kulturalnego w jak najlepszych barwach, dla zyskania tak cennej, na dziś i na jutro, przyjaźni nielicznych nie-belligerentów. Środków używa się do tego rozmaitych, od posyłania uczonych na wykłady, urządzania wystaw obrazów (nieraz bardzo kosztownych a lichych) do sprowadzania oper, operetek i filmów tentencyjnych.

 

Najbardziej apolityczną, że użyję tego brzydkiego słowa, propagandą są wystawy sztuk plastycznych, przedstawiających przez twórczość artysty najbezpośredniej i najczyściej duszę danego narodu.

 

Więc mamy tu austryackie wystawy obrazów i przemysłu artystycznego, angielskie książki i filmy, francuskie romanse i komedye, niemieckie opery i niemieckich uczonych. Polska propaganda zagraniczna posługiwać się tymi sposobami dla ubóstwa środków polskich nie może. Dlatego tak bardzo dla sprawy naszej w Holandyi korzystne było, że niedomagania nasze uzupełnił wysiłek jednostki owocem swej kilkoletniej pracy w Polsce i w Holandyi.

 

O tem, te wystawy Czajkowskiego, w najpierwszym salonie artystycznym Hagi Kleykamp'a, w muzeum miejskiem w Amsterdamie, w znanym salonie artystycznym w Rotterdamie, były ze wszech miar udatne, świadczą nietylko nader pochlebne sprawozdania krytyków holenderskich, ale także i to, że po wystawie haskiej, zaproszono artystę do wystawienia jego dziel i w innych miastach, zawsze na miejscu honorowem. Wysoki poziom kultury artystycznej polskiej i jej prawo do życia trudno było lepiej dać poznać i udowodnić, jak temi wystawami.

 

Wytworny katalog wystawy w Hadze u Kleykamp'a poprzedzony był wstępem znanego holenderskiego krytyka, H. de Boer'a. Krytyk ten widzi w Czajkowskim artystę „pozbawionego wszelkiej konwencyj, pełnego odrazy do wszystkiego co równa się hałaśliwemu pokazywaniu własnej „postępowości”, lubiącego chodzić własnemi drogami, z owem odosobnieniem, które tak cenne jest dla twórczości natur sensytywnych". Czajkowski, zdaniem de Bura, jest nawskroś artystą współczesnym, po europejsku współczesnym i polskim.

 

Poza wrażeniami, które H. de Boer odebrał z obrazów Czajkowskiego, podał on także i szczegóły z artystycznej karyery tego malarza. Podkreślił w niej—co zaznaczyć wypada—że Czajkowski jest uczniem Jacka Malczewskiego, „tej gloryi współczesnego polskiego malarstwa".

Fritz Lapidoth, wytrawny krytyk, piszący w „Nieuwe Courant", zaznacza podobnie, jak H. de Boer, nawskroś współczesne cechy całokształtu pracy polskiego artysty, „której brak rzeczy chcianych i narzucających się". Sprawozdawca pisma „De Hofstad" poświęconego sztuce, widzi w obrazach Czajkowskiego wiele cech wspólnych ze sztuką holenderską, mają, one jednak „coś z dekoratywnych ozdób Wschodu", „przytem ma sztuka Czajkowskiego w swej, prostocie wiele subtelnego odczucia i poetyczności".

 

Charakterystyczne jest, że krytyk wielkiego pisma „Algemeen Handelsblad" zauważył tak samo „holenderskość” malarza polskiego. Pisze on: „ten Polak jest prawie bardziej holenderskim od Holendrów, przynajmniej współczesnych”, „sztuka jego poważną, rzetelną, miłą i wytworną”.

 

Haga w kwietniu 1918 r.

Jan Włodek

 

Tygodnik Illustrowany, 18-05-1918

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.