28 września 1920

Apollo — „Hrabia Monte Christo".

Arcydzieło filmowe wg. nieśmiertelnego utworu A. Dumasa (ojca), w wykonaniu najwybitniejszych artystów teatrów paryskich: Nelly Camson, L. Mathot, L. Celas, A. Garat'a etc. Wytwórni francuskiej „Pathe", własność ajencji „Lux“.

 

Kinoteatr „Apollo" pod względem doboru obrazów, zawsze dobrych tak pod względem treści, jak i wykonania—stanowczo wybija się na przodujące miejsce. Daje przytem nieomal wyłącznie teraz filmy francuskie lub amerykańskie, które z deprawowaniem ludności nie mają nigdy nic wspólnego.

 

Obecnie na ekran teatru tego została wprowadzona olbrzymia filma seryjna, która przez szereg wieczorów opowiadać nam będzie o dziejach tragicznych człowieka, który — zepchnięty w grób — po dwudziestu latach wyszedł z lochów: w pełni sił, potężny, wykształcony, rozporządzający niezmierzonymi bogactwami, które leżały również przez wieki w łonie ziemi, — by z ramienia Boga: czynić sąd nad winnymi i nagradzać sprawiedliwych.

 

Pod względem wykonania technicznego i reżyserji — jest to filma wprost świetna. Są tam obrazy morza, dorównywujące najlepszym włoskim, do tego stopnia są one czyste, ostre i dobrze zabarwione. Co do gry — doskonale odtwarza swą rolę aktor, grający Edmunda Dantesa. Więcej niż dobre są jeszcze kreacje: starego Noirtier’a, prokuratora de Villefort’a, Caderousse’a, Danglars’a, Carcontki, baronowej Danglars...

 

Pierwsza serja, składająca się z 7-u części, daje się streścić w słowach:

 

Z dalekich Indji do Marsylji dąży statek handlowy „Pharaon", którego kapitan, już na wodach Pośrodziemnego morza, rozstaje się z życiem. Na śmiertelnem łożu już leżąc, wydaje rozkaz swemu zastępcy, młodemu Dantesowi, by po jego śmierci zboczył ku Elbie i oddał tam list Cesarzowi. Ten spełnia to zlecenie, przyczem dostaje wzamian inny list, do przywódcy bonapartystów, Noirtier’a, zawiadamiający, iż Napoleon w dniach najbliższych opuści Elbę, wyląduje w Porto Ferrajo i pomaszeruje na Paryż. Listu tego Dantes doręczyć już nie mógł jednak, ponieważ dzięki denuncjancji Danglersa i Fernanda Mondego, został uwięziony i wtrącony do lochów zamku If.

 

Nawet powrót do władzy Napoleona nie wrócił mu wolności, ponieważ prokuratorowi Villefortowi zależało na tern, by nieszczęśliwy już nigdy nie wyszedł na słońce.

 

I Dantes konał w lochach. Mijały lata. Ojciec Dantesa umarł z głodu, jego narzeczona, piękna Mercedes, katalonka,— wyszła za mąż, za swego rodaka, hiszpana Fernandeza Mondego... a dni zepchniętego przez zawiść, zazdrość, podłość i pychę: Danglarsa, Fernandeza i de Villeforta—mijały bez zmiany. Jego bytowanie zmieniło się o tyle na korzyść, iż znalazł towarzysza niedoli, opata Farię, który przez lat dwadzieścia wspólnego pożycia przelał nań całą swą wiedzę, znajomość wszystkich nieomal języków i wszystkie nauki ścisłe. W chwili śmierci — ujawni} mu wreszcie tajemnicę, iż w pieczarach wysepki Monte-Christo znajdują się olbrzymie skarby książąt Spada.

 

Po jego śmierci, — Dantesowi udaje się uciec... Jakie będą jego dalsze czyny i jak wypełni on wolę Boga—zobaczymy w następnych serjach.

 

W dniu premjery, — w teatrzyku były tłumy, co dowodzi, iż smak publiczności powoli zaczyna się zmieniać na lepsze i dziś zaczyna ona bywać na sztukach szlachetniejszych z tą samą już ochotą, z jaką ongi darzyła utwory wyłącznie w rodzaju: „Za caratu", „Ochrana", „Jedynaczka króla szmalcu" etc.

 

Kino, 28-08-1919

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.