28 września 1920

Stylowy — „Córka pani X".

Dramat wytwórni polskiej „Sfinks" z p. Gromnicką w roli głównej, własność tejże ajencji.

 

Obraz ten jako wytwór krajowy świadczy przedewszystkiem, o postępie techniki kinematograficznej u nas. Zdjęcia coraz ładniejsze, coraz bardziej wyrobione, gustowne wnętrza, pod względem rozmiarów i estetyki dekoracyjnej zupełnie nie ustępujące zagranicy, efektowne wyzyskanie ciekawszych fragmentów Warszawy, jak kilka ładnych, dobrze wirażowanych i utrzymanych w nastroju scen w Łazienkach, są najlepszym dowodem, że młoda nasza kinematografja pracuje i pracuje z dobrymi rezultatami.

 

Treść dramatu nieco słabsza. Autor sięgnął w środowisko dość banalne i oklepane, opowiadając życie pięknej metresy i jej czystej, nie domyślającej się niczego córki. Na tem tle usnuł historję miłosną młodego dziewczęcia z bogatym lordem. Temat dość łubiany, przez nasze literatki zwłaszcza; i tu zdaje się też mamy do czynienia z piórem kobiecem, gdyż cała historja występnej matki, czystej córki i lorda—jest chwilami ckliwie-przewlekła i naiwna, w stylu powieści panny Mniszkówny.

 

Brakom scenarjusza dorównywa gra. Jedyną stylową postać stwarza p. Junosza-Stępowski, dając maskę i wyraz, jakiegoby nieraz pozazdrościł ekran zagraniczny. Artysta ten w sztuce kinematograficznej robi olbrzymie postępy i staje się siłą par excellence europejską. P. Gromnicka ma dużo wdzięku i duże zacięcie do ról liryczno-dramatycznych, lecz brak jej jeszcze doświadczenia, rutyny, i musi, w tym kierunku sporo pracować.

 

Przytem twarz jej daleko lepiej przedstawia się na scenie, niż na ekranie. P. Bończa gra bez najmniejszego wyrazu, który zastępuje kilkunastoletnią rutyną sceniczną, do roli zaś kobiety podziwianej, uwielbianej i obsypywanej brylantami niema ani odpowiednich warunków zewnętrznych, ani dystynkcji. Natomiast bardzo ciekawym materjałem ekranowym jest p. Szczerbiec-Macherski. W epizodycznej rólce miał siłę, wyraz i napięcie.

 

Reżyserja przeoczyła jeden moment. Oto niektórzy „złoci młodzieńcy" w salonach pani X czują się we frakach jak warszawscy paskarze, przyczem nieznośnie kokietowali przy zdjęciu aparat, co fatalnie uwidacznia się w obrazie. IV.

 

Kino, 08-01-1920

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.