1 października 1920

Polsko-skandynawskie związki muzyczne.

Wojna europejska poprzerywała w znacznej mierze kulturalne nici, wiążące z sobą poszczególne narody, skrępowała i utrudniała swobodną wzajemną wymianę myśli, idei i dzieł sztuki. Z drugiej jednak strony tenże sam los wojny, przerzucając artystów, twórców, wykonawców w odległe strony, osadzając ich czasowo w nowych zupełnie środowiskach stawał się nie rzadko czynnikiem, ro zszerzającym kulturę. Przykładem tego może być, między innemi, spopularyzowanie muzyki polskiej w szerokich kołach społeczeństwa skandynawskiego. Jest to w niemałej mierze zasługa polskiego kapelmistrza p. Ignacego Neumarka. Utalentowany muzyk, po ukończeniu studjów, dyrygował w teatrach operowych niemieckich, wybuch wojny zmusił go do porzucenia pola pracy. Opuściwszy Niemcy, wyemigrował do Skandynawji i tam rozwinął energiczną działalność, kierując koncertami w Kopenhadze, Gotenburgu, Chrystjanji, gdzie w r. 1917 powołano go w zastępstwie niemogącego przybyć Maksa Fiedlera, oraz w innych miastach północnych.

 

Gdy w r. 1919 powstało w Chrystjanji Towarzystwo Filharmoniczne, zarząd powołał p. Neumarka, piastującego wówczas już od roku dyrekcję Chrystjańskiego Towarzystwa Muzycznego, na jednego z trzech dyrygentów wielkiej orkiestry. Towarzyszami jego pracy na tej placówce byli znani muzycy Schneevoigt i Halvorsen. Ponieważ miasto zagwarantowało nowemu Towarzystwu na przeciąg trzech lat roczną subwencję 100.000 koron norweskich, a z prywatnych źródeł zapewniono również stały roczny zasiłek 200.000 koron, była to placówka oparta na poważnych podstawach, mogąca rozwinąć owocną działalność. Tern więcej, że jednym z warunków miejskiej subwencji było urządzanie cotygodniowych niedzielnych koncertów popularnych symfonicznych w olbrzymiej sali Domu ludowego, mieszczącej 3.000 słuchaczy.

 

Dzięki życzliwej pomocy posła Polskiego w Chrystjanji, Cz. Pruszyńskiego, który ułatwił sprowadzenie z kraju całego materjału orkiestrowego z zakresu polskiej muzyki, miał p. Neumark możność wprowadzenia na repertuar szeregu dzieł polskich kompozytorów. „Odwieczne pieśni i „Rapsodja litewska” Karłowicza, „Mona Liza” Różyckiego — ciesząca się zresztą i poprzednio wielką popularnością, zwłaszcza w Kopenhadze — „Anheli" Różyckiego, „Step” Noskowskiego, „Bajka” Moniuszki — to były podstawy polskiego repertuaru, z którym p. Neumark zapoznawał społeczeństwo skandynawskie w szeregu koncertów, organizowanych w Chrystjanji, Kopenhadze i innych miastach. Starannie opracowane, rozumowane programy z portretami i życiorysami twórców rozszerzały też teoretycznie zakres wiadomości z dziedziny polskiej muzyki.

 

Zainteresowanie polską twórczością muzyczną w Skandynawji było— jak opowiada bawiący przejazdem w Warszawie p. Neumark— bardzo duże. Zupełnie niesłuszna i bezpodstawna jest rozpowszechniona opinia, jakoby Norwegowie byli narodem zimnym, pozbawionym temperamentu. Kto miał sposobność widzieć Norwegów w sali koncertowej, nabiera wprost przeciwnego mniemania. I właśnie dzieła polskiej muzyki nierzadko bywały przedmiotem gorącego, wprost powiedzieć by można, południowego entuzjazmu.

 

Wybitnym znawcą i lubownikiem muzyki jest między innymi także obecny reprezentant rządu norweskiego w Warszawie p. Sam Eyde. Istnieje też zamiar zorganizowania tutaj w sezonie jesiennym wielkiego koncertu muzyki norweskiej. Twórczość norweska w dziedzinie symfonicznej przedstawia się niezmiernie interesująco. Poza Griegem, Svendsenem li Sindingiem, których dzieła są naogół znane, a częściowo nawet popularne w Polsce, posiada Norwegia w chwili obecnej szereg wybitnych talentów kompozytorskich, wśród których na pierwszem miejscu wymienić trzeba nazwiska takich twórców jak Hjalmar Borgstróm, Gerhard Schjelderup, Alnaes, Alf Hurum i inni. Zapoznanie ich z dziełami polskich lubowników muzyki będzie ze strony p. Eyde’go niemałą zasługą kulturalną, zarówno względem własnej ojczyzny, jak i Polski. I z wielkiem uznaniem i sympatją podkreślić trzeba, że w obecnych stosunkach norweskopolskich wzajemne placówki politycznodyplomatyczne stają się również placówkami kulturalnemi. W Norwegji p. Pruszyński krzewi za pośrednictwem prasy i innemi środkami znajomość nauki i sztuki polskiej, tutaj w Warszawie p. Sam Eyde zamierza zapoznać nas dokładniej z działalnością swych rodaków, którzy, do skarbca międzynarodowej kultury złożyli i składają ciągle tak cenne klejnoty literatury, plastyki i muzyki.

 

St. Sierosławski

 

Świat, 03-07-1920

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.