12 listopada 1919

Przegląd ekonomiczny.

(Za czas od 28. czerwca do 6. lipca — materiał zebrany przez Dr. Englicha i p. Tadeusza Adamozewskiego.)

 

Sprawa rozszerzenia syndykatu stalowego również i na produkty, kartelem dotąd nieobięte, trzyma ciągle jeszcze uwagę świata handlowego na uwięzi, a jakkolwiek liczyć się z tem trzeba, że rokowania w tym względzie potrwają jeszcze czas dłuższy, nadzieja przyjścia do skutku syndykatu nie zmniejszyła się bynajmniej. Fabryki maja już dosyć ciągłego wzajemnego podbijania cen, położenie przemysłu jest tego rodzaju, że tylko przez wspólne działanie odnośne przedsiębiorstwa mogę uchronić się od dalszej zniżki.

 

 

Rynek węglowy wykazuje dalsze zmniejszenie się zapotrzebowania, syndykat bowiem obniżył na miesiąc lipiec udział w dostawach węgli z 871/2% na 85%, a w dostawach koksu z 45% na 40%. Korzystne wrażenie wywarła wiadomość, że z dniem 17. lipca br. do końca grudnia wolno będzie wywozić do Rosyi węgle bez cła celem pokrycia znacznego zapotrzebowania tamtejszych kolei państwowych i prywatnych.

 

Handel zagraniczny nie wykazuje ożywienia większego, jedynie wywóz pledów rolniczych, mianowicie żyta, znacznie przewyższał do końca maja liczby zeszłoroczne; wywieziono bowiem płodów rolniczych z Niemiec w pierwszych 5 miesiacach 1913 r.: 12.567.000 podw. ctr., a w r. 1914: 17.759.847. Tłumaczy się to do pewnego stopnia tem, że w przewidywaniu nałożenia cła na zboże w państwie rosyjskiem forsowano w maju wywóz żyta tamdotąd.

 

Pomimo cel rosyjskich, nałożonych od miesiąca na zboże, ceny na żyto i pszenicę w końcu czerwca były podczas całej kampanji najwyższe. Płacono bowiem za żyto do 174 marek za tonę, ta pszenicę zaś 210 mk i więcej. Tymczasem, od lipca począwszy, usposobienie jest słabe. Z jednej strony młyny w większej części przestały pracować, aby swe urządzenia do nowej przysposobić kampanji, z drugiej zaś strony widoki na żniwo nowe są, jak dotąd, dobre. Dokładnego pojęcia, jak tegoroczne żniwa przedstawiać się będę, narazie mieć jeszcze nie można; przypuścić jednakże należy, że pod względem jakości zboże będzie lepsze niż w roku ubiegłym. W okolicach Poznania na lekkich ziemiach żyto już pokoszono.

 

W Galicji, jak donosi Słowo Polskie, przedstawiciele sfer rolniczych i przemysłowych naradzają się nad stworzeniem nowego przemysłu; suszarni ziemniaków. Ze względu, iż Galicja więcej ziemniaków produkuje aniżeli do konsumcji własnej potrzebuje, staje się mianowicie w latach urodzaju — korzystne spieniężenie tychże prawie niemożliwem. Suszarnie, stwarzając produkt skoncentrowany, dobry jako pasza i nie ulegający psuciu się, uchroniłyby z jednej strony rolników przed dotkliwemi stratami, jakie ponoszę wskutek niemożności dłuższego przechowywania ziemniaków, a z drugiej strony stworzyłyby zbyt dla znacznej części ziemniaków, produkowanych w Galicji. Ile suszarni narazie założonych zostanie, niewiadomo jeszcze, prace przygotowawcze są już w biegu. — Dziwnym zbiegiem okoliczności u nas, w Poznańskie m. w ostatnich czasach sprawę tę również często poruszano, nie ulega bowiem wątpliwości, że i u nas na wzmagajaca się z rokiem każdym produkcie ziemniaków znaleźć trzeba jak najrychlej odpowiedni zbyt.

 

Produkcja ziemniaków w Poznańskiem wynosiła w latach:

1899: 3 370 tysięcy ton

1900: 2 865

1901: 4 394

1902: 4 180

razem 14 809

 

a w latach:

1909: 4 729 tysięcy ton

1910: 4 926

1911: 2 780

1912: 4 565

razem 17 000

 

Kurjer Poznański, 08-07-1914

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.