30 marca 1920

Amerykanie badają zarazki tyfusowe w Warszawie.

Do Warszawy przyjechała specyalna komisya amerykańska, która zajmuje się z ramienia Czerwonego Krzyża amerykańskiego badaniem zarazków tyfusu plamistego. Dla eksperymentów przywieźli Amerykanie ze sobą wiąkszą Halit psów, które sami żywią. Komisya ta przyczynia się ogromnie do zwalczania epidemii na wschodzie. Członków komisyi przyjął prez. ministrów Skulski

na posłuchaniu.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 30-03-1920

Los trupów.

Takim makabrystycznym tematem zainteresował się docent hygieny uniwersytetu w Bazylei Hunziher. Oto jego ciekawe i stale aktualne uwagi: Przy rozpadzie zwłok trzeba odróżnić dwie fazy gnicie i rozkład. Gnicie wywołują bakterye, natomiast rozkład jest procesem utlenienia, przy którym niema wstrętnej woni i które doprowadza ciało do zupełnego rozpadu z wyjątkiem koki. Potrzebny jest do tego tlen, woda i pewna temperatura. Zupełna dekornpozycya następuje u dorosłych w czterech do dziesięciu lat, u dzieci w dwóch do pięciu lat.

Cudowne wyleczenia.

O niezwykłym wypadku donoszą z Kassel: Żona jednego rzemieślnika przeszła jako siedmioletnia dziewczynka przed piętnastu laty ciężką szkarlatynę i straciła wskutek tej choroby mowę. Pomimo tetro kalectwa znalazła ta zresztą zdrowa i inteligentna dziewczyna adoratora i męża. Wtedy stało się coś nadzwyczajnego. W chwili, gdy urodziła się jej pierwsza córeczka, odzyskała niema mowę.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 27-03-1920

Co zrobić z użytemi żarówkami?

Z krówek użytych można zrobić ładne flakony na kwiaty, „J'ai vu" podaje następujący sposób ich preparowania:

 

Bierze się żarówkę i trzyma się jej część metalową nad płomieniem lampy alkoholowej lub pło-mykiem gazowym. Po chwili odkręca się przy pomocy obcęgów śrubę metalową, tak, aż się od-łączy od szkła. Kruszy się potem druty metalowe, które łączą obie części, następnie odpiłowuje sit górną koronę, która podtrzymuje szklany słupek i wyciąga się ten słupek.

Lot przez Saharę.

Wiedeń (PAT). Radio. Z Paryża donoszą, że pilot Vuillemin przybył we środę w locie nad Saharą do Segon. Miejscowość ta jest oddalona 800 km. od Timbuktu a 1250 kin. od Dekar.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 27-03-1920