21 maja 1918

Publicystyka

Kiedy wymrze Wiedeń?

W jednym z prowincjonalnych dzienników niemieckich w Austrii zadał sobie pewien felietonista trud obliczenia, kiedy wymrze... Wiedeń? Autor przypomina przedewszystkiem, że Wiedeń liczy (dla okrągłości rachunku) 2 miliony mieszkańców. Umiem zaś w Wiedniu obecnie około 1,400 osób dziennie. Gdyby ten stosunek trwał dalej, to w ciągu roku umarłoby 511,000 osób. Liczymy okrągło pól miljona! Wystarczyłoby zatem 4 lata, by z Wiednia zostały kamienice bez ludzi.

Wesoły kącik. WYTŁÓMACZYŁ.

Gniewał się pan na ogrodnika, że w biały dzień zastał go śpiącego pod cieniem drzewa.

- Taki próżniak nie wart, by mu przyświecało słońce.

- To też dlatego, proszę pana, schowałem się w cień.

Dziennik Śląski, 28-04-1918

W obce ręce

Z okolicy sławnej wsi Racławic w powiecie miechowskim, niedaleko od Krakowa, otrzymaliśmy następujące pisanie:

Smutna dusza Franka i serce go boli, że musi dziś pisać o ludzkiej złej woli. Oto tu, w Miemowskiem, wśród dębowych lasów i bujnej zieleni, już od dawnych czasów rozsiadła się piękna wioska, Śladów zwana, po uroczem wzgórzu cudnie rozesłana. Schludna to jest wioska, lśnią w słonku jej chaty, lud tu pracowity, trzeźwy i bogaty, a ziemię przyroda w krasę przystroiła. Wieś ta z dawien dawna w rękach szlachty była, i po dzień dzisiejszy tu się bieli dworek, wokół żyzne łany... dziś jeno ugorek. Obszar ten niedawno tysiąc morgów liczył; tak, tyle właściciel po ojcu dziedziczył. Ale że nie kochał pradziadów puścizny, więc jej coraz większe wciąż zadawał blizny; aż musiał rozprzedać dziedzictwa połowę, i na niej wyrosły osady wzorowe.

Wesoły kącik. PRZY WOJSKU.

Oficer do żołnierza:

- Co żołnierz winien jest swemu przełożonemu?

- Zwykle nic — odpowiedział żołnierz — bo od przełożonego trudno coś pożyczyć.

Dziennik Śląski, 17-04-1918

Święto Zmartwychwstania

Pod sklepienia świątyń Pańskich unosi się dym wonnych kadzideł, o wysokie mury odbija się hejnał wspaniały, znowu biją dzwony, głosząc światu wieść radosną o Zmartwychwstaniu Chrystusa Pana, Alleluja!

Ale w tym śpiewie, wychodzącym ze zbolałych piersi rozmodlonego ludu więcej nuty żałosnej, aniżeli radości, ten dźwięk rozkołysanych dzwonów raczej Mękę Pańską przypomina, aniżeli dzień zwycięstwa nad śmiercią i chwały Chrystusowej zwiastuje.

Lecz nie dziw, wszakże po raz czwarty obchodzimy to święto uroczyste przy szczęku oręża i huku armat spiżowych.

Zamiast radości i wesela, — smutek rozpiera piersi na myśl, że nasi najdrożsi, ojcowie rodzili; synowie i bracia właśnie w tak uroczystej chwil wystawieni są na polu walki na tysiączne niebezpieczeństwa.

Ztąd w hymn zmartwychwstania miesza się jakaś nuta smętna i żałosna, nie dozwalająca radować się sercu.