1 kwietnia 1920

Publicystyka

Na podstawie licznych biologicznych badań i doświadczeń jeden z uczonych Akademii Francuskiej przyszedł do przekonania, te wbrew temu co twierdzi opinia o mężczyznach, nie mężczyźni, ale kobiety są koroną stworzenia. Jest rzeczą wiadomą, że u pewnych owadów niedostatecznie odżywione jaja wytwarzają samców, podczas gdy normalnie i silnie odżywione jaja - samice. Dalej stwierdzono, te w ogólności wśród zwierząt rodzaj męski jest słabszy i mniej odporny, niż rodzaj żeński. Wedle wszelkich praw embryologii i biologii powinny te fakty uprawnić do wniosku, że rodzaj żeński stanowi najsolidniejszy element ludzkich ras, podczas gdy mężczyźni to są pewnego rodzaju wybiórki.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 25-03-1920

(f) Są mężczyźni, którzy, jak stwierdzają anonse pism londyńskich, poszukując żony. uważają za ideał kobietę głuchoniemą, albo posiadającą jedną tylko nogę, albo dziewicę liczącą przeszło pięćdziesiąt wiosen i w dodatku zezowatą, a przytem nienawidzącą muzyki, psów, kotów i dzieci.

 

Bardziej surowym byt król Salomon, który wymagał od kobiety aż trzydziestu zalet. Oto portret idealnej małżonki według zdania Salomona.

Nasz korespondent warszawski (Z) donosi: Pisma żargonowe donoszą, że wkrótce ma przybyć do Polski szef misyj syonistycznej z Kopenhagi, niejaki p. Bernstein. Jest to znany kalumniator i oszczerco, który zasypywał prasę duńską i światową bezwstydnemi kłamstwami o stosunkach polskosżydowskich w naszem państwie. Natrętny ten gość ma badać warunki emigracyj żydowskiej do Palestyny. Widocznie nasze wrota otwarte są dla wszystkich naszych oszczerców.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 10-01-1920

Wydawany w stolicy Polski „Journal de Pologne”, który, jakby się zdawało, założony został celem wymiany myśli polsko-francuskiej, jut kilkakrotnie zadziwił nietaktem wystąpień.

 

Ostatnio przerzucił się na pole uwag o acydziele polskiego romantyzmu „Nieboskiej Komedyi” Krasińskiego z racyi wystawienia tego dzieła przez „Teatr polski”. Przy tej sposobności sprawozdawca „Journalina G. Beglin pozwolił sobie na wydanie sądu nietylko fałszywego, ale, co gorsza, znieważającego wielkość ducha polskiego wieszcza.

Podobnie jak sobota jest dniem wypłaty dla robotnika, tak pierwszy dzień każdego miesiąca, był radosną chwilą dla rzesz urzędniczych i nauczycielskich.

 

Pierwszy był dniem miłym, gdy obecnie być nim przestał.