25 czerwca 1919

Złodziej skarży się, że go okradziono...

Poznań, 5 grudnia.

Hakata pruska po krótkim okresie przygnębienia zaczyna znów podnosić głowę i coraz bezczelniej ujadać na Polaków. Wśród polakożerczych pism niemieckich prym wiedzie wrocławska „Schles. Ztg", która nie mogąc przeboleć wyrzucenia Niemców z Kongresowki, oburza się na „sromotną ucieczkę" Beselera i jego sztabu, a dalej tak pisze:

 

Lecz na co się przyda szperać długo nad przyczynami. Dziś ma się sprawa polska inaczej. Dziś musimy się starać o to, aby ta hołota (!), która naszą załoga wygnała poza granice kraju niby psa parszywego, nie wyciągała swych pożądliwych rąk jeszcze poza granice po niemieckie ziemie. Dziś chodzi o to, aby naród sąsiedni, który obłożył nam aresztem wartości miliardowe, skradł (!) je, który przez obrabowanie (!) naszych wagonów kolejowych i parków lokomotyw chciałby nas skazać nietylko na głód, ale i na unieruchomienie naszych fabryk, pouczyć, iż siła niemiecka przez rewolucyę nie została ubezwładnioną.

 

Takim tonem ośmiela się przemawiać jeszcze dziś żebrzące o pokój Prusactwo. A już szczytem bezczelności jest mowa o „kradzieży niemieckich wartości miliardowych" przez Polaków... Notoryczni bandyci i rabusie, którzy lata całe rabowali Królestwo — oburzają się, że cząstkę łupu zdołano im odebrać.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 07-12-1918

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.