18 kwietnia 1919

Publicystyka

Sprawa polska góruje nad wszystkiemi innemi.

W „Journal de Genńve” ukazał się bardzo rzeczowy i oparty na znajomości naszych stosunków artykuł p. Wilhelma Martin'a, poświęcony sprawie Polski.

W artykule swym p. Martin omawia ostatnie wypadki w Niemczech, podkreśla istnienie dwóch tendencyi, z których za wyraziciela jednej uważa p. Kuhlmanna, drugiej — gen. Hoffmanna, jako przedstawiciela głównej kwatery.

Jak to się czasy zmieniają [satyra].

Bandyta moskiewski z r. 1818. - Jak tu sto pudów złota, mam więc na czarną godzinę około trzystu tysięcy rubli.

Z aktualnej satyry. Dawniej - a dziś.

W dawnych czasach niekiedy dzielono Polaków
Na Mazurów, Górali, Kurpi, Podlasiaków,
Na Kujawiaków, byli również „jacy tacy",
Sławni w pieśni i czynie: "chłopcy Krakowiacy"
Na wsiach — szlachta i chłopi, po miastach — mieszczanie
Nikt nie słyszał o innych nazwach albo stanie.
Dziś, miast szlachty — endecy są i realiści,
W kupiectwie — to litwacy, to esperantyści.
Nawet chłop się nie ostał wśród wiejskich tragarzy
Mamy więc Maryawitow, mamy Zaraniarzy.
Słowem, w nomenklaturze różnorodność taka,
Że najtrudniej odnaleźć zwykiego... Polaka!
EL
Ilustrowany Kuryer Codzienny, 16-01-1918

Oda do świni

O tłusta Świnio — szlachetne zwierzę,
Kiedy cię okiem miłosnem zmierzę,
W myśli połykam z czosnkiem kiełbasy,
Tak ulubione po wszystkie czasy!
W oczach mi stają szynki czerwone
Smaczne, soczyste, gdy uwędzone.

KTO WINIEN?

Ciężkie przesilenia aprowizacyjne, jakie nasz kraj przeżywa, wywołuje łatwo zrozumiałe i rozgoryczenie wśród mas ludności. Dzień po dniu setki kobiet, które nie otrzymują ani chleba, ani mąki i są zrozpaczone tym stanem rzeczy, nie zapowiadającym poprawy, dążą pod c. k . namiestnictwo, aby zdobyć choć promyk nadziei.
Naturalny odruch prowadzi tłumy tam, gdzie wiedzą, że koncentruje się rząd krajowy. Nam jednak wydaje sie, że namiestnictwo jest w tym wypadku bezsilne, bo zależne jest przedewszystkiem od rządu centralnego, który nie bardzo bierze sobie do serca położenie naszego kraju. Tu w pierwszym rzędzie za obecny stan rzeczy odpowiadają nasi posłowie.