18 kwietnia 1919

Publicystyka

KAMIZELKA

Istnieje prześliczna nowela Prusa o kamizelce. Treść jej jest taka, że żona przeszywa co kilka dni w tajemnicy mężowi suchotnikowi sprzączki na kamizelce, aby nie spostrzegł jak chudnie.

Należy sądzić, że dziś Prus napisałby tę nowelę zupełnie inaczej. Mniej więcej tak.

Zaczęły się upały i pan Bidulski musiał się przebrać w letni garnitur. Wyciągnięto go z szafy,

Kącik humorystyczny.

Agencja telegraf. „Marysia” przy pracy:

- Za miesiąc, najpóźniej 5 września będzie pokój...

- A zkąd to pani Kunegunda wie?

- Jakto zkąd – rzecz jest pewna...

- No, dobrze, ale zkąd ta pewność?..

- Rzecz prosta, śniło mi się, a sny mnie nie mylą!

O MIŁOŚCI OJCZYZNY

Miłość Ojczyzny „jest uczuciem szlachetnem, słusznem, iście chrześcijańskiem” — mówi ks. Adamski w pracy swej „O Patryotyzmie" '). Patryotyzm posiada trzy stopnie: pierwszy—instynktowe niejako, nieuświadomione przywiązanie do swego otoczenia, drugi ,,umysłowy , czyli rozumowy ”, polegający „głównie na zakochaniu się w życiu historycznem, umysłowem i moralnem swego narodu, w pewnem utożsamieniu z nim własnej istoty”, trzeci wreszcie — „najwyższy”— to uczucie miłości Ojczyzny „nie dla niej samej tylko, a tem mniej dla siebie samego, ale w Bogu i dla Boga”. Bo „celem ludzkości i narodów, jak pojedynczego człowieka, jest ostatecznie Królestwo Boże, a narodowość, naród, jak cała natura stworzona, jest podścieliskiem, materyą, ciałem, w którem się ta najświętsza sprawa Boża ma pełnić”.

Ostatnie zdanie powyższe opiera się na przekonaniu o posłannictwie narodów.

I Polska miała takie posłannictwo:

Ś. p. KAROL DUNIN

Ciężką stratę poniosło prawnictwo nasze.

Karol Dunin zmarł w pierwszych dniach lipca r. b. w Moskwie, gdzie przebywał w czasie wojny obecnej, zmuszony do opuszczenia Warszawy przez władze rosyjskie, jako zastępca radcy prawnego kolei warszawsko-wiedeńskiej.

Syn starego, niegdyś możnego rodu szlacheckiego, zarówno fizycznie jak i duchowo uosabiał w najiepszem tego słowa znaczeniu rasowe i typowe cechy sfery, z której się wywodził. Kryształowa prawość charakteru, niezwykła odwaga i niezależność zdania, umysł niezmiernie żywy i lotny, temperament bujny, stąd pewna krewkość i szorstkość, a przytem prawdziwa dobroć i uczynność, to były dary natury. Sobie zawdzięczał gruntowną wiedzę prawniczą. Z wyjątkową też powagą i godnością sprawował obowiązki obrończe. Zjednywało nadto Duninowi powszechną

EGZOTYCZNA MILICYA

Podczas rozpraw nad budżetem milicyi w Radzie miejskiej p. Priłuckij uznał za stosowne wystąpić przeciwko umundurowaniu naszych milicyantów. To umundurowanie razi go. Przypomina mu egzotyczne stroje ambasadorów z operetek.

Oczywiście p. Priłuckij mial na myśli operetki, grywane w teatrach żargonowych. Bo w na-szych wystawa jest daleko wspanialsza. Gdzieżby Ludwik Śliwiński wypuścił na scenę „ambasadora" ubranego tak skromnie, jak milicyant. O ile się „ambasador" ukazuje, to już napewno aż lśni cały od złota i srebra. Pan Priłuckij może się o tem przekonać, wybrawszy się któregokolwiek wieczora do teatru. Przyjdzie mu to tem łatwiej, że jego adjutant i przyjaciel, pan Hirszhorn, jako dawny współpracownik jakiegoś humorystycznego pisemka polskiego, do dziś dnia mógłby chodzić do teatrów za darmo. Taki już jest warszawski obyczaj. Obaj przyjaciele spędzą mile wieczór, nic mówiąc już o tem, że da im to wdzięczny temat do utyskiwań nad nieszczęsną dolą teatrów żargonowych, które nawet „ambasadorów" muszą ubierać tak skromnie, że to przypomina strój milicyantów.