26 kwietnia 1919

Publicystyka

EGZOTYCZNA MILICYA

Podczas rozpraw nad budżetem milicyi w Radzie miejskiej p. Priłuckij uznał za stosowne wystąpić przeciwko umundurowaniu naszych milicyantów. To umundurowanie razi go. Przypomina mu egzotyczne stroje ambasadorów z operetek.

Oczywiście p. Priłuckij mial na myśli operetki, grywane w teatrach żargonowych. Bo w na-szych wystawa jest daleko wspanialsza. Gdzieżby Ludwik Śliwiński wypuścił na scenę „ambasadora" ubranego tak skromnie, jak milicyant. O ile się „ambasador" ukazuje, to już napewno aż lśni cały od złota i srebra. Pan Priłuckij może się o tem przekonać, wybrawszy się któregokolwiek wieczora do teatru. Przyjdzie mu to tem łatwiej, że jego adjutant i przyjaciel, pan Hirszhorn, jako dawny współpracownik jakiegoś humorystycznego pisemka polskiego, do dziś dnia mógłby chodzić do teatrów za darmo. Taki już jest warszawski obyczaj. Obaj przyjaciele spędzą mile wieczór, nic mówiąc już o tem, że da im to wdzięczny temat do utyskiwań nad nieszczęsną dolą teatrów żargonowych, które nawet „ambasadorów" muszą ubierać tak skromnie, że to przypomina strój milicyantów.

Połów pereł

Jakkolwiek w ciągu ostatnich dziesiątków lat wartość pereł niejednokrotnie ulegała znacznemu obniżeniu w cenie, niemniej jednak dotąd zalicza się perły do najszacowniejszych i najbardziej poszukiwanych ozdób. Główna ich wartość polega — w przeciwstawieniu do brylantów — na spokojnym, łagodnym, jakby przez mgłę przechodzącym odblasku tęczy. Ta właśnie dyskrecya w okazywaniu swych przymiotów podnosi wartość pereł.

Obok tego, zdaje się, że i kształt ich zachwyca oko: delikatne, mistrzowskie wprost zaokrąglenie ich przewyższa wszystko, co sztuka przy pomocy toczenia i polerowania otrzymać jest w stanie.

Perły powstają u pewnego gatunku ostryg, a przyczyną tworzenia ich jest zawsze jakieś ciało obce, które dostało się do wnętrza muszli. Perła o pewnej, drobnej zresztą wartości — potrzebuje najmniej sześciu lat, aby dojrzeć.

Wartość życia.

Na zjeździe hygienistów, odbywającym się obecenie w Warszawie, wygłosił referat dr Janiszewski z Krakowa o wartości życia.

Podkreśliwszy na wstępie niedocenianie wartości życia, prof. Janiszewski zaznajomił zgromadzonych z podjętemi pracami i metodami określenia wartości życia człowieka, w Anglii i Niemczech. Dotychczas istnieją dwie metody, według których określana jest wartość życia człowieka. Stosownie do pierwszej, wartość ta oblicza się przez sumę wydatków na wychowanie człowieka do czasu rozpoczęcia pracy zarobkowania, według drugiej — mierzy się ją, sumą stiothodu, jaki zyskać może prace człowiek w ciągu życia całego.

O kobietach dla kobiet. Wynalazczość kobiet.

            Na podstawie teoretycznych wprawdzie, lecz niezbitych dowodów stwierdzono, że zdolność wynalazcza w pewnym zakresie właściwa jest każdemu, ale kiedy niektóre osoby nie korzystają z niej wcale, u innych przejawia się ona w cudowny niemal sposób. Sądzono dawniej, że wynalazczość jest wyłącznym przywilejem mężczyzn, tymczasem doświadczenie wykazało, że niemniej również zdolnym do tego jest umysł kobiecy.

            Jeżeli dawniej, przez cały szereg lat w zakres wynalazczości kobiet wchodziły tylko przedmioty służące do codziennego użytku, o tyle później zakres ten wzmagał się stale, aż wreszcie dzisiaj nie ma prawie granic i obejmuje wszystko, dokąd tylko sięga myśl ludzka.

            Równocześnie jednak zaznaczyć należy, że produktywność kobiet w tym kierunku obraca się głównie około tak zwanych „wynalazków praktycznych". Tak np.

ŚW. PIOTR I PAWEŁ

Piotr i Paweł, wielcy święci. Zacne chłopy, ściśle biorąc —

lecz za wielki, zdaniem naszem powodują w kraju „gorąc“.

Schnie pszenica, jęczmień, żyto, mdleją kwiaty łąk kobierca.

A z miłości i gorąca usychają męzkie serca!

Bo, gdy tylko intensywnie jęło palić z nieba słonko —

wziął małżonek pożegnanie z ukochaną swą małżonką.

Trudno wyżyć w dużem mieście, lecz ty wszystkie troski zawieś —

I dla zdrowia ratowania — moja droga! jedź już na wieś!…

Ja samotny tu zostanę, a cokolwiek tylko zrobię

i gdziekolwiek kroki zwrócę — będę myślał wciąż o tobie!

Jak powiedział, tak uczynił. Już w dzień pierwszy zmienił setkę —

Z kolegami pił u Wenzla, potem zaś na operetkę.

Do dwunastej w Esplanadzie pije kawę i likiery,

Tęskniąc ciągle do małżonki, a tęsknota i żal szczery…

Na ulicy spotkał damę... „Dokąd idziesz, moja mała?...

W domu smutno mi i pusto — moja żona wyjechała.

A na drugi dzień w gazetach była wzmianka takiej treści:

„Radcy X ktoś ukradł w nocy z domu koron sto trzydzieści!...“

Ilustrowany Kurjer Codzienny, 1 lipca 1917