18 kwietnia 1919

Publicystyka

Złodziej skarży się, że go okradziono...

Poznań, 5 grudnia.

Hakata pruska po krótkim okresie przygnębienia zaczyna znów podnosić głowę i coraz bezczelniej ujadać na Polaków. Wśród polakożerczych pism niemieckich prym wiedzie wrocławska „Schles. Ztg", która nie mogąc przeboleć wyrzucenia Niemców z Kongresowki, oburza się na „sromotną ucieczkę" Beselera i jego sztabu, a dalej tak pisze:

Na wykładzie [satyra].

Szanowne panie! Musicie być przygotowane na to, że przyszłość powoła kobietę do spełniania nader ważnych zadań w dziedzinie ekonomji społecznej. Wojna europejska przerzedziła ogromnie i wciąż jeszcze przerzedza szeregi mężczyzn, a brak tychże dawać się będzie coraz bardziej we znaki na wszystkich polach pracy. Przyjdzie więc czas, drogie panie, że płeć piękna będzie zmuszona radzić sobie w życiu bez mężczyzn i tem samem stanie oko w oko z koniecznością samowystarczalności.

Muchy, 12-10-1918

„Dla”...

Centrala z „dla” odbudowy kraju... Urząd „dla" wyżywienia ludności... Miejska kasa „dla" chorych... Organizacya „dla" wywozu towarów... Towarzystwo „dla" popierania niemczyzny w Polsce... minister „dla" Galicyi...

 

Wszędzie gdzie tylko rzucę okiem, coraz więcej tych natrętnych, głupich, niepotrzebnych „dla”.

Wrażenia niemieckiego podróżnika w Polsce.

Fejletonista „Voss. Ztg." spisał w tym dzienniku swoje wrażenia z podróży po Polsce. Z pośród wielu innych tego rodzaju opisów wyróżnia się ten ostatni tonem ciepłym i kilku charakterystycznemi w ustach niemieckich spostrzeżeniami.

 

Podróżnik zanotował naprzód to, co uderzyło jego oczy. Więc polski krajobraz, barwność włościańskiej odzieży, dwór polski „opleciony winem dom królewny śpiącej", ślady wojennego zniszczenia.

Odważny ojciec

W tramwaju na jednej z ulic Sztokholmu między ojcem a maleńkim synkiem, ku uciesze pasażerów, toczyła się taka rozmowa: 

Tatku, gdybyś sam był w dużym lesie i wypadłby ogromny jeleń, czy bałbyś się?

Nie, kochanie.

A gdybyś spotkał wściekłego psa ?

Teżbym się nie bał.

No a smoka ?

Też nie, synku.

Ojej, tatusiu — zawołał malec, pełen podziwu to ty, prócz mamy, nie boisz się niczego ?! 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 20-06-1918