20 stycznia 1920

Jak się ubierają nasze panie.

Biel jest wszechwładną w sezonie bieżącym. Na biiałą sukienkę zarzuca się czasem kolorowy żakiecik i twarzy to już niemal uniform. Biel jednak paraduje przemożnie, niepomna na różne niewygody czasów wojennych, jak mydło, węgiel i krochmal.

Lekka różowa sukienka spotyka się też często, ale jest to już odstąpienie od reguły.

Wysoki biały bucik jest tego rodzaju kostjumu uzupełnieniem. Rzadziej spotyka się pantofelek, a goła nóżka i sandał maratoński, to już jest moda... wojenna, o której wykwintna warszawianka nie chce słyszeć. W ogóle o wojnie już nikt nie chce słyszeć. Gdy zagadnąłem jedną z pięknych pań, czemu nie stosuje się do wymagań wojny – odrzekła:

 

- Pocóż mamy jeszcze naszemim bosemi nóżkami przypominać swiatu, ze jest wojna. Chyba macie dosyć tej przyjemnosci...

 

Argument wydal mi się tak ważkim, że zaprzestałem dalszej indagacji.

Kapelusz letni znalazł uznanie naszych pań w formie małych toczków słomkowych. Zawiesiste, o dużych rondlach kapelusze były też przedmiotem wielu zmartwień ale tylko dla tych pań, które uważają, że duże rondo robi im dobrze do twarzy. Ostatnio przyszła do nas z zachodu mania chodzenia bez kapeluszy... Jest to jednak mania. Normalna warszawianka woli miast takiej ekscentryczności zastosować się do najnowszego żurnalu i włożyć na główkę dobry słomkowy fason, przybrany skrzydełkiem, piórem lub wstążką. Droga koronka jest też rzeczą pożądaną, ale w sezonie bieżącym mniej używaną...

Rękawiczka nie wyszła z użycia wbrew narzekaniom wszystkich filozofów woliny, że należy oszczędzać wyroby skórzane i trykotowe. Zjawiać się nawet zaczyna krótki rękawek, co w konsekwencji prowadzi za sobą długą, skórzaną rękiawiczkę. Krótki rękaw nie znalazł na szczęście jeszcze normy obowiązującej, ale... kto wie, może już w sezonie jesiennym zacznie władać bez zastrzeżeń. Wtedy druga rękawicoka zapanuje też, urągia;jąc przepisom policyjnym o oszczędżaniu surowca.

 

Pewna część pań wprowadziła latem w użycie bluzki sportowe o miękkim, wysokim kołnierzyku, zapinanym na metaliczny pręcik.

 

Jest to znów jak gdyby uniform dla pracownic biurowych. Kolorowy, wdzięczny krawat ożywia tego rodzaju strój i nawet wywołuje bardzo estetyczne wrażenie...

 

Parasolki za to w sezonie bleżącym nie cieszyły się zbytnią kurtuazją ze strony dant Przeważnie obchodzono się bez tego sprzętu; każda bowiem urocza warszawianka chciała mieć cerę opaloną, zdrową, urągającą czasom wojennym.

 

F.

 

Świat: pismo tygodniowe ilustrowane, 18-08-1917

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.