18 stycznia 1921

Jak dzisiejsza paryżanka wygląda.

Szalone wybryki obecnej mody paryskiej, która chce sobie powetować bolesne wojenne prywacye zmuszają też i same paryżanki do odpowiedniego upiększenia swego extelieur. Oto jak według opisu „Timesa" wygląda mieszkanka podsekwańskiej Ville-Lumiere:

 

Silne barwy na policzkach, płonące wargi, mocno napudrowana skóra i silnie podkreślone brwi ponad sztucznie lśniącemi oczyma to dzisiaj w Paryżu sine qua non. Niektóre panie używają pudru, który jest prawie żółty i całemu obliczu nadaje krzykliwy ton. Czerwień policzków i warg zbliża się do barwy pomidorów. Włosy w skrętach przylepione do policzków; oczy powiększone mają kształt dużych migdałów; dziwne te kobiety zmuszają nawet usta do przybierania szczególnego kształtu, a brwi osadzają wyżej, niż je natura umieściła. Ręce są do najwyższego stopnia obrobione przez manienie, paznogcie farbowane na krwisty kolor lśnią jak zwierciadełka. Palce usztywnione najwyszukańszymi brylantami. Na ramionach migocą, ciężkie wstęgi zamiast rękawów. Kostki u nóg są opięte szerokimi pierścieniami, nogi ujmują długie spiczaste pantofelki: całość sprawia wrażenie wyuzdanej huryski, która się stała kochanką dzikiego wodza barbarzyńskiego plemienia.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 14-01-1921

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.