17 lutego 1920

Wiszące ogrody.

Właściciele ziemscy cieszą się wielkiem poważaniem. Nikt dziś nie ma takiego uznania, jak ci, którzy patrzą dumnie na chwiejące się łany zbóż, rosnącą kapustę i groch, pnący się po tykach.

 

Szczęśliwcy.

 

Ale nie każdy jest w tem radosnem położeniu, iż rozporządza choćby jednym zagonem z łaski magistratu. Wobec tego aktualną jest sprawa, co stanie się z balkonami. Przecież to wspaniałe pole popisu dla naszych domorosłych agronomów.

 

Tym dajemy następujące rady:

 

Do pudelka od cygar sypie się sproszkowany czarnoziem, za pomocą drutu przymocowywa się „majątek ziemski" do balkonu. Orze się łyżeczką od herbaty, a bronuje gęstym grzebieniem. Następnie sieje się ziarno w odległości 5 milimetrów jedno od drugiego. Tym sposobem na całą plantacyę wyjdzie około ćwierć funta żyta lub jęczmienia.

 

Nie należy jednak myśleć, iż już wszystko skończone; na opatrzność lepiej się nie spuszczać, a deszczem i pogodą kierować samemu. Potoki dżdżu na łany zboża można sprowadzać za pomocą zwykłego rozpylacza do wody kolońskiej, a operacyę słońca skondensować można szkłem powiększającem, umiejętnie przesuwając je ponad morzem złocistych kłosów.

 

Prawdziwą plagą jest ptactwo, szczególniej zwykły szary wróbel, który sam jeden zniszczyć może cały majątek i właściciela doprowadzić do ruiny. Można jednak uniknąć tych żarłocznych ptaków, umieszczając wśród zboża wiszącą na nitce, a uwiązaną na patyczku, fotografię jednej z naszych słynnych z wdzięku i urody artystek.

 

Zamiast nożyczek do żniw lepiej używać maszynki do golenia. Nie należy jednak łodyg namydlać, jak to jest w zwyczaju u niedoświadczonych, młodych ziemianek. Ponieważ parowa młockarnia przedstawia dla niejednych gospodarstw koszt zbyt wielki, można zboże młócić cepami, sporządzonemi z ołówków. Obliczono, iż z otrzymanej po zmieleniu ziarna tą drogą mąki — wypiec można półtorej przedwojennej „kajzerki". Łodygi zaś wystarczyć mogą na przeciąg 4 miesięcy, jako słomki do zimnych napojów dla przeszło jednej osoby.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 29-06-1918

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.