21 listopada 1917

Dyplomacja, wojna

Czytamy w „Echu" przemyskim: Przedłożono nam cały szereg faktów złego traktowania legionistów w szpitalu garnizonowym. Odmawia się im widzenia się z rodziną, a nawet środków leczniczych. Za przyjęcie pożywienia od przybyłej matki został pewien legionista ukarany aresztem. To samo dzieje się w innych szpitalach wojskowych.
Ilustrowany Kuryer Codzienny, 21-11-1917

Berlin. (Biuro Wolffa). W starciu podczas angielskicgo ataku w niemieckiej zatoce 17 b. m., brak po stronie angielskiej udział także większa liczba małych krążowników i antitorpedowców, a oprócz tego jak stwierdziły nasze siły bojowe morskie i samoloty 6 wielkich okrętów bojowych, okrętów liniowych albo krążowników bojowych. Angielski dowódca donosi o tern co innego, niż angielska admiralicya, która mówi tylko o lekkich siłach morskich angielskich. Atakowi Anglików z naszej strony natychmiast przeciwstawiono odpowiednią siłę, która zmusiła przeciwnika do odwrotu. W sposób niewątpliwy stwierdzano, że nieprzyjacielskie okręty antitorpedowce zastały przez nas upędzane kilku celnymi strzałami. Także nasze samoloty brały w walce udział i obrzuciły angielskie wielkie okręty bojowe bombami.

Wiadomo, że z naszego kraju powołano znacznie więcej ludzi, niż gdziekolwiek indziej. Są wypadki, że w wojsku służy pięciu, sześciu, nawet siedmiu synów, są wypadki i to bardzo liczne, że służą synowie z ojcami.
Jak nam donoszą, p. Józefa Chmielowska z Barysza kolo Monasterzysk, powiat Buczacz, wysłała na wojnę siedmiu synów. Trzech z nich zginęło, dwóch jest w niewoli, jeden zaginął, ostatni syn, Mikołaj, służy dalej w rowach strzaleckich.  Gospodarstwo całe zostało spalone i ten ostatni syn, Mikołaj Chmielowski, przez długi czas nie mógł otrzymać urlopu, aby odwiedzić matkę śmiertelnie chorą, mimo oswobodzenia Galicyi wschodniej.

Wilhelm. - Daj Boże moskalom zdrowie za to, że się wybijają wzajemnie, zaoszczędzą nam ładną porcję ładunków.

Mucha: szkice satryczno-humorystyczne, 12-11-1917

Doniesienia, o podróży angielskich ministrów i generałów do Włoch zaopatruje Lovat Fraser w „Daily Mail“ komentarzem następującym:
„Poważna i silna pomoc jest potrzebna, jeżeli los Włoch nie ma być przypieczętowany. Mocarstwa centralne niszczą co rok jedno królestwo. W roku 1914 — Belgię, w 1915 — Serbię, w 1916 — Rumunię, a teraz w roku 1917 przychodzi kolej na Włochy. A koalicya obiecuje za każdym razem pomoc, ale zaniedbuje za każdym razem na czas ją przysłać".
Ilustrowany Kuryer Codzienny, 18-11-1917