17 maja 1922

Legiony polskie cd.

 

Z kolei oddziały, pozostające pod komenda Piłsudskiego, stoczyły walki pod Konarami, szereg potyczek nad Nida. a od miesiąca posuwają sic zwycięsko wraz z częścią 3-ej brygady przez piachy i niziny ziemi lubelskiej.

Króciutki zarys dziejów walk I brygady na terenie Królestwa Polskiego nie byłby kompletny, gdybyśmy nie wspomnieli o nieodłącznie z uia związanych ułanach Beliny, którego trzy szwadrony stanowią godne uzupełnienie junactwa i brawury „piłsudczyków”.

 

Brawurowi potomkowie „ułanów księcia” maja w bojowym rodowodzie swych czynów kilkadziesiąt potyczek i niezliczone patrole, podczas których „beliniacy” dostawali sic często na tyły armii nieprzyjacielskiej i nieoczekiwanym ogniem wywoływali popłoch i zamieszanie w szeregach rosyjskich.

W korpusie oficerskim 1-ei brygady oprócz wspomnianych już komendantów : Piłsudskiego. Sosnkowskiego i Beliny rozgłos i sławę w mnogich bojach na ziemiach Królestwa i Galicyi kolejno zdobywali: p. pułk. Edward Rydz-Smigły. majorzy: Leon Berbecki. Albin Fleszar. Tadeusz Furgalski-Wyrwa. Mieczysław Norwid-Neugebauer, Witold Rylski i Artur Żymirski; kapitanowie: Kazimierz Kuba Bojarski (padł pod Lowczówkieni), Burhardt Stanisław, Grudziński-Pakszyc Franciszek (poległ nad Nida), Herwin- Piątek Kazimierz (poległ pod Konarami). Milko Władysław (wybitny galic. dziennikarz, padł pod Marcinkowicami).

W parze z roztropnością i skwapliwościa dowódców 1-ei brygady idzie głucha odwaga i męstwo szeregowców, którzy z wyniosła lekcewagą traktują wszystkie niebezpieczeństwa i tzw. „wojenne niemożliwości”.

O ile krwawy trud i udrękę fizyczna wielomiesięczna kampanii bojowej „piłsudczyków" umilała świadomość walki stale na ziemi polskiej i w otoczeniu — o ile niezawsze życzliwem — to mimoto — wlasnem, o tyle losy i niezbadane dotąd sity polityczne ciężko skrzywdziły resztę sił legionowych, przeznaczając im jako teren uciążliwych z nieprzyjacielem zmagań — Wschodnie Karpaty.

Oderwani od ziemi-macierzy, wśród głuchych Karpat uwięzi, a w miastach w środowisku najnieznośniejszych okazów węgierskiej asymilacyi: judeo-madiarów, musieli legioniści przez pół roku przeszło walczyć z niesłabnącą energia i polskim uporem, by wyrąbać sobie drogę ku Polsce.

Szlak bojowy Legionów na Węgrzech był drogą krzyżowa polskiego orężnego wysiłku, a czyny młodej formacyi militarnej — bez względu na ich czysto strategiczną wartość — wymownem świadectwem zaparcia się i poświęcenia dla sprawy; nostalgie za krajem głuszyła świadomość, żc na tym dalekim terenie czynem polskim popularyzuje się wśród obcych nigdy nieprzedawnione prawa narodu do samodzielności i wolnej przyszłości.

Pomiędzy oficerów i żołnierzy różnej narodowości młode zastępy Legionów wnosiły hart i dumę polską, naocznie mnożyły dowody bitno- ści i męstwa, ofiarności i dyscypliny. Synowie szczęśliwszych od nas politycznie narodów mieli sposobność zetknąć sic od stuleci poraź pierwszy z polskim żołnierzem, który w służbie sprawy dawne piękno i młodość zachował.

Oddziały Legionów, przeznaczone dla wzmocnienia pozycyj w komitacie Marmaros-Siget we Wschodnich Karpatach, ruszyły w pole 1 października r. z. pod wodza ekscel. Durskiego w łącznei sile około 10.000 ludzi.

Młode kadry militarne — mimo braku dostatecznego jeszcze wyszkolenia wojskowego — zostały odrazu przeznaczone do trudnych operacyi górskich; w przeciwstawieniu do walk równinowych, kampania w górach. dzięki zasadniczo odmiennemu. swoistemu terenowi, wymaga specyalnej taktyki, która poszczególnym jednostkom bojowym — od plutonu aż po batalion, przeznacza często samodzielną rolę. niezależnie od bocznych współopcrujących kolumn.

W myśl tych specyalnych warunków i metod walki, do działań górskich stanąć mogą tylko dobrze w rzemiośle wojskowem wyszkolone sity bojowe, które nagle zaskoczone przez wypadki, umiałyby sprawnie i samodzielnie działać: bądź to rozpoczynając akcye na własną rękę. bądź też odpowiadając na akcye wroga w chwili, gdy dotarcie rozkazów, dzięki naturalnych przeszkodom, zostało uniemożliwione.

Duża intuicya, szybka decyzja i  odwaga samodzielności są kardynalnemi warunkami powodzenia w wojennych opcracyach górskich i przed koniecznością zdobycia tych cnót lub ich ujawnienia stanęły młode szeregi Legionów polskich u samego wstępu do swej militarnej działalności.

Że polska uniwersalność i w tym wypadku nie zawiodła, świadczy bogata w czyny półroczna kampania karpacka i liczne dowody uznania ze strony miarodajnych czynników wojskowych; w okresie walk na terenie Karpat Wschodnich 2-ga brygada Legionów stoczyła 106 bitw i potyczek, uwolniwszy Węgry od znaczniejszych sił nieprzyjacielskich, odrzucając skutecznie wszystkie zaciekłe ataki na gniazdo karpackie 1 zatrzymując w swych rękach przez długie tygodnie Rafajłowe — jedyny wolny kąt ziemi galicyjskiej i klucz licznych dróg na Węgry.

Operacye karpackie rozpoczęły się 6 października bitwa pod Kracsfalu i do chwili otrzymania samodzielnej akcyi Legiony biły się przez dziesięć dni pod Marmaros-Siget, Bocsko i Vissovólgy; koncentracya sił nastąpiła 16 października, by w myśl rozkazu „wybudować jaknajrychlej przez bezdroża Pantyrskie drogę kołowa i rozpocząć natychmiast energiczną ofenzywę, celem odciągnięcia jaknajznaczniejszych sił nieprzyjacielskich od Doliny-Stryja“.

Kto nie widział bezdroży Pantyru, nie jest w stanie ocenić ogromu pracy i zadania., jakie przypadło legionistom w udziale.

Trzeba było pokonać dziką przyrodę górską, przebyć urwiska i skały, zdobyć przejścia poprzez rwące niesamowicie potoki i rzeki górskie i budować... drogę kołowa dla przetransportowania brygady wojsk z nieodłącznymi trenami i oddziałami pomocniczemi.

Ścieżki i ścieżyny, których przebycie było przedtem przedmiotem emocyi specyalnie wprawnych i a- wantutniczych turystów, — za dawnych lat chadzali niemi tylko śmiali zbójcy karpaccy, — stać sie miały w roku największej wojny światowej wygodnym gościńcem i nowocześnie zbudowaną drogą dla transportu wojsk.

Jest to już specyalnem zrządzeniem losu. starannie przekazywanem, niby ryngraf rodowy z pokolenia w pokolenie, że szyki polskie musza łamać trudności ponad miarę i obowiązek i z ciężkich tych prób wychodzić zawsze z dumnem przekonaniem należycie spełnionego zadania.

Również i ..droga przez bezdroża" dzięki polskiemu hartowi stała sie rzeczywistością w przeciągu pięciu dni. w którym to czasie por. pionierów Legionów. Jan Staszkiewicz, przy pomocy 1.000 legionistów przez potoki i kotliny zbudował 28 mostów o łącznem świetle w długości 260 m.; niektóre z tych mostów dochodziły do 40 m. rozpiętości; z powodu zbyt wielkiego nachylenia i konieczności posiłkowania się stokami gór skalistych, budowano drogę na t. zw. „kozłach".

Z przepisanym w rozkazie pośpiechem urządzono drogę, długości 7 kilometrów pod górę. o 15% spadkach. którą przetransportowano wszystkie siły legionowe do Rafajłowej po stronie galicyjskiej; droga zbudowana przez legionistów uzyskała niebawem urzędowa nazwę „Przełęczy Legionów” i jako taka figuruje odtąd na mapie i w urzędowych dokumentach.

Na szczycie wspomnianej „Przełęczy Legionów”, na najbardziej widomem miejscu polskiej wędrówki z Karpat do rodzinnego kraju, utrudzone walką ręce legionistów wzniosły 6-metrowy biały krzyż, a Adam Szania, rzeźnik z zawodu, polskiego zastępu zwykły szeregowiec, wyrył bagnetem na znaku męczeństwa następujący czterowiersz:

„Młodzieży polska, patrz na ten krzyż! Legiony polskie dźwignęły go wzwyż. Przechodząc góry, lasy i wały, Do Ciebie, Polsko, i dla Twej chwały!"

„Drogą Legionów" poszły karne zastępy na krwawe z nieprzyjacielem harce, które rozegrały sie pod Pasieczną. Pniowem. Zieloną. Nadworna aż do linii Sołotwina—Boho- rodczany — Fitków — Przeróśl.

Na czas tych nieustannych potyczek i mniejszych bitew 2-giei brygady Legionów przypada znaczna bitwa pod Mołotkowem. stoczona 29 października r. z. przez 8 batalionów Legionów i 14 ich dział z 16-tu batalionami 34-ej dywizyi piechoty rosyjskiej. 48 działami, 32 karabinami maszynowemi i pułkiem kozaków !

Świat, 28-08/3-09-1915 

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.