4 sierpnia 1921

Zuchwały napad rabunkowy w centrum miasta.

Do czego prowadzi „system angielski” w policyi?

(s) Onegdajszej noęy, gdy kelner Andrzej Broszkiewicz wracał i pracy do domu, przystąpiło do niego 2 młodych ludzi, którzy nagle uchwycili go za race, ubezwładnili i zrabowali mu portfel z kwotą 5.000 mk i milionówkę.

 

Bandyci po dokonania napadu pospiesznie się oddalili. Na krzyk Broszkiewicza, który puścił się w pogoń za opryszkami, patrolujący onegdaj posterunkowy policyjny przytrzymał jednego z uciekających rabusiów, Janasa Liebormana (lat 27), czeladnika malarskiego. Pieniędzy przy Liebormanie nie znalezione — ponieważ zabrał je wspólnik, którego dotychczas nie pochwycono.

 

Aresztowany Lieberman, zapytany o nazwisko swego kompana oświadczył, że go nie zna.

 

Przy tej sposobności zaznaczyć należy, że służba bezpieczeństwa w mszeni mieście pozostawia wiele do życzenia, czego najwymownieiszym dowodem jest możliwość podobnych rabunków na jednej z najludniejszych ulic miasta.

 

System angielski, tak głośno reklamowany przed rokiem przez główną komendę policyi w Warszawie, w rzeczywistości sprowadził się tylko do zmiany czapek i mundurów, które, przyznać, należy, są bez zarzutu angielskie, tylko że w Anglii pod angielskim kaszkietem kryje się angielski rozum, a nadto kierownictwo angielskie urnie odpowiednio zużytkować personał służbowy.

 

Należy przypuścić, że gdyby w Anglii ilość 450 Żołnierzy policyjnych (taką bowiem ilością rozporządza Kraków) musiała zaspokajać potrzeby miasta tak wielkiego jak Kraków—wszyscy byliby odkomenderowani do pilnowania ulic, banków zaś, kas i więzień pilnowaliby specyalni dozorcy.

 

Przy obecnej pseudo-angielszczyźnie policyjnej spokojnie sypiają właściciele banków, gdy natomiast przechodzień narażony jest na bezczelny rabunek w świetle w elektrycznej latarni.

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 03-06-1921

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.