16 czerwca 1921

Senzacyjne aresztowania we Lwowie

Lwów, 25 maja.

(Telefonem od naszego korespondenta)

Na podstawie materyałów, zebranych przez policyę krakowską – udało się wpaść na ślad wspólników Wilczka w jego defraudacyi. We Lwowie mianowicie aresztowano adjunkta pocztowego, Włodzimierza Sokołowskiego, który był w stosunkach z Wilczkiem i jest posądzony o to, iż

 

 

dostarczył Wilczkowi fałszywy paszport.

Jak się bowiem okazało, na kilka dni przed defraudacyą, kochanka Sokołowskiego, Marya Hawriszko, wyjechała do Krakowa i tu doręczyła Wilczkowi list od Sokołowskiego. W liście tym prawdopodobnie był paszport. Po przygotowaniu materyałów udał się do Lwowa nadkomisarz policyi Krupiński, w celu prowadzenia dalszego śledztwa. Wczoraj o godzinie 6-ej rano nadkom. Krupiński udał się w towarzystwie starszego komisarza pocztowego Salitermana wraz z przedstawicielem policyi lwowskiej na ulicę Łuczakowską, gdzie pod nr 5 mieszka adjunkt poczty lwowskiej Sokołowski. Otworzywszy drzwi i ujrzawszy policyę

 

co mówi starszy komisarz Sokołowski przeraził się

i przez cały czas trwania rewizyi okazywał wielkie zdenerwowanie. Po dokonaniu rewizyi nadk. Krupiński oświadczył Sokołowskiemu, iż jest aresztowany. Odstawiono go też natychmiast do aresztu. O godzinie 10-ej rano przedstawiciele policyi miejscowej udali się wraz z p. Krupińskiem do hotelu Litewskiego, gdzie mieszkała kochanka Sokołowskiego. Hawriszkównę również po dokonaniu rewizyi aresztowano. Cały dzień trwało badanie Hawriszkównej i Sokołowskiego. Hawriszkówna przyznała się, że istotnie bawiła przed defraudacyą w Krakowie i wrzuciłą na dworcu kolejowym do skrzynki poczt. list od Sokołowskiego do Wilczka, że list ten nie mógł zawierać paszportu, gdyż był zbyt lekki. Nadk. Krupiński o północy powrócił do Krakowa, taym samym pociągiem przywiezieni także zostali do Krakowa Sokołowski i Hawriszkówna.

 

Saliterman

Starszy komisarz Saliterman, zapytany, co sądzi o wspólnikach defraudacyi Wilczka, oświadczył, że o innych funkcyonaryuszach poczty, którzy mogli być Wilczkowi pomocni w defraudacyi, nie może jeszcze nic powiedzieć. Nie wyjaśnione jest jeszcze zachowanie się w całej aferze, pełniącego służbę na poczcie krakowskiej, woźnego Lejowskiego.

 

Aresztowanie detektywa-amatora

W trakcie śledztwa, prowadzonego przez policyę krakowską, ogromne zainteresowanie całą sprawą okazywał adjunkt pocztowy Stanisław Ziembiński. Zainteresowanie jego było tak wielkie, że sam on zabawił się w prywatnego detektywa, ofiarowując współdziałanie w wykryciu wspólników defraudacyi Wilczka. W celach wywiadowczych rzekomo wyjeżdżał on nawet z Krakowa. To zachowanie się Ziembiańskiego zwróciło uwagę policyi. Poczęto na niego zwracać uwagę. Wykryto, iż

 

Wilczek miał w Krakowie trzy mieszkania

Ziembiński wiedział o tem, jednak na śledztwie o trzeciem mieszkaniu zamilczał. Okazało się, że Ziembiński mógłby wiele powiedzieć o czynionych przez Wilczka przygotowaniach do defraudacyi, lecz nic nie mówił, natomiast zeznaniami swemi usiłował wprowadzić śledztwo na fałszywe tory. Wobec tego zarządzono reizyę w mieszkaniu Ziembińskiego. Wzięty na spytki, Ziembiński zaczął się wikłać. Po dłuższem badaniu Ziembińskiego osadzono pod kluczem. Ponadto aresztowano w Krakowie, posądzonych o wspólnictwo w defraudacyi adjunkta pocztowego Feliksa Mistak i żonę Wilczka.

 

Tajemnicze schadzki.

Jak się okazuje z zebranych dotychczas materyałów śledczych Wilczek oddawna układał plan defraudacyi. W tym celu urządzane były w Krakowie częste schadzki Wilczka z funkcyonaryuszami poczty lwowskiej.

 

Ilustrowany kuryer codzienny, 26-05-1914

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.