18 czerwca 1921

Śnieg z deszczem

padał przez cały dzień wczorajszy, zamieniając nasze miasto w wielkie rozkoszne bagnisko, zasilane skutecznie nagromadzonemi po ulicach i placach zbiornikiami błota i śmieci. Jak wobec tego wyglądały usiłowania lokomocyi przymusowych peregrinatorów — przekonał się który, kto wczoraj brał udział w tej wesołej zabawie zwanej „ruchom ulicznym" w Krakowie. Swoiście wesoły nastrój — aczkolwiek szubienicznego gatunku — wywoływały u przechodniów zwiększające się wskutek wilgoci dziury w butach, mocno nadszarpnięte zębem czasu połatane parasole z połamanemi drutami, oraz nowszej prowoniencyi kapelusze, przepuszczające wodę deszczową niby przez sito na udręczone troskami aprowizacyjnerni głowy Krakowian,

mimo tego nie smuciliśmy się wczoraj więcej niż każdego innego dnia. Widocznie wobec ogólnej mizeryi odzieżowo-aprowizacyjnej stajemy się coraz mniej wrażliwi na wszelkie dolegliwości i dokuczliwo figle aury. A nawet pogodne uśmiechy rozjaśniały twarze tonących w błocie mieszkańców Gawronowa, witających się np. taklami słowy: — Bywają piękne dni w Polsce...

 

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 01-11-1919

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.