18 maja 1922

Ze świąt

 

Wielkanoc tegoroczna, druga z kolei, upłynęła w ciężkich warunkach wojennych. Świątecznemu obchodowi towarzyszą dalekie echa rozgrywających się walk.

Nie mogło dzisiaj być wystawnych i hucznych przyjęć, sutego, pełnego różnorodnych potraw, święconego. Ogół poświęcił zaledwie skromne sumy na tegoroczne święta.

Jedynie tylko ceremonie kościelne pozostały w zwykłych kształtach i rozmiarach. Podobnie jak

w latach poprzednich, do późna wielko-sobotniego wieczoru przesuwały się ulicami rzesze, odwiedzające Boże Groby.

W przepełnionych kościołach rozpoczęły się Rezurekcye. Na Wawelu odezwał się potężny zew Zygmunta... Ponad spokojnem miastem, oblanem purpurowymi blaskami zachodzącego słońca, płynął jego głos poważny i dumny, lecz jednocześnie smutny i żałosny, jak gdyby przepełniony bezgraniczną tęsknotą za lepszą, bardziej słoneczną Przyszłością!

W świątyniach znajdowało się wielu żołnierzy i legionistów. O gorzałe w polu twarze, wytarte szynele przewijały się wśród różnobarwnego tłumu.

Nabożeństwa wielkanocne w świątyniach krakowskich odznaczały się niezwykłą uroczystością i okazałością, zwłaszcza w kościele N. P . Maryi i w katedrze na Wawelu, gdzie celebrował książę-biskup Sapieha w asystencyi licznego kleru.

W kościele N . P . Maryi odprawił nabożeństwo arcybiskup Simon.

Zarówno w Wielką Sobotę, jako w pierwsze i drugie święto pogoda sprzyjała udziałowi pobożnych w procesyach i uroczystościach. Co prawda, kilka razy, zwłaszcza w niedzielę, poczęto się chmurzyć lecz po kilku kroplach deszczu wiatr rozpędzał skłębione obłoki. W poniedziałek pogoda nie urządziła Krakowianom tradycyjnego „Śmigusu", było jednak przez cały dzień pochmurno i niepewnie.

Święta upłynęły spokojnie. Krakowianie wylegli na planty i Błonia, które dzięki kilku ciepłym dniom nabrały już całkiem wiosennego wyglądu: drzewa i krzewy rozkwitły wspaniale i pokryły się bujną zielenią i kwieciem.

Ilustrowany Kuryer Codzienny, 26-04-1916

Aby dodać komentarz prosimy o zalogowanie się.